Warszawa upycha mieszkańców w metrze. Chcemy być jak Madryt, na razie bliżej nam do Mińska

Piotr Momot
Piotr Momot
naszemiasto.pl/archiwum
Warszawski ratusz chce upchnąć pod ziemią jak najwięcej mieszkańców. Budowa metra każdego roku jest najdroższą inwestycyjną pozycją w budżecie miasta. Miliardy złotych wydawane na podziemną kolejkę nie mogą się zmarnować. Polityka komunikacyjna miasta zmierza w oczywistym kierunku, ale czy właściwym?

Warszawa upycha mieszkańców pod ziemią

4 kwietnia na Woli mają zostać otwarte 3 kolejne stacje drugiej linii metra. Na ich budowę wydano niecałe 1,2 mld zł. Pod koniec 2019 roku Zarząd Transportu Miejskiego ogłosił proponowane zmiany komunikacyjne po uruchomienia nowego odcinka M2. 26 autobusów ma znacząco zmienić swoje trasy oraz częstotliwość kursowania. W dużym skrócie zmiany zakładają odcięcie mieszkańcom Woli i Bemowa bezpośrednich połączeń do centrum. Tam będzie można dostać się jedynie metrem.

- Idźcie na konsultacje, bo zrobią u was to samo, co u nas - tak brzmiały apele mieszkańców Targówka po ogłoszeniu wspomnianych propozycji. Tam nowe stacje metra otwarto we wrześniu 2019 roku. Temat zmian komunikacyjnych na Targówku nie był tak mocno dyskutowany, jak propozycje dotyczące Woli. Efekt jest taki, że mieszkańcy stracili wiele ważnych połączeń i chociaż metro jest w stanie przewieźć zdecydowanie więcej pasażerów niż autobusy, to nie zaspokaja wszystkich potrzeb komunikacyjnych miasta.

Najnowsze dane dotyczące udziału poszczególnych środków transportu w warszawskiej komunikacji miejskiej pochodzą z 2019 roku. Wynika z nich, że metro przewozi rocznie ok. 20 procent spośród wszystkich pasażerów Warszawskiego Transportu Publicznego. Jak duża jest przewaga komunikacyjna metra nad autobusami? Przed rozpoczęciem budowy metra w autobusach kursujących wzdłuż łączącej Bemowo i Wolę ul. Górczewskiej było w ciągu godziny ok. 5,4 tys. miejsc. Metro, które od kwietnia rozpocznie kursowanie pod Górczewską, w tym samym czasie zaoferuje ok. 24 tys. miejsc. Różnica jest znacząca i składa się na nią kilka elementów. Pociągi metra są zdecydowanie pojemniejsze od autobusów oraz nie muszą stać w ulicznych korkach.

ZOBACZ: Trzy nowe stacje metra na Woli gotowe. Takiego wystroju wcześniej nie było nigdzie. Zachwycają się wszyscy

Trzy nowe stacje metra na Woli gotowe. Takiego wystroju wcze...

Ile osób jest w stanie pomieścić metro? W przypadku najstarszych wagonów serii 81 do pociągu może wejść 1276 pasażerów, a 256 z nich może zająć miejsca siedzące. W wagonach Alstom Metropolis może podróżować nawet około 1470 pasażerów, w tym 264 na miejscach siedzących. Pociągiem Siemens Inspiro może jechać nawet 1500 pasażerów, w tym 232 na miejscach siedzących. Warto pamiętać, że do obsługi drugiej linii metra wykorzystywane są wyłącznie składy Siemens Inspiro.

Autobusy oraz tramwaje walkę na pojemność zdecydowanie przegrywają. 18-metrowymi autobusami przegubowymi (w zależności od typu) może podróżować jednocześnie ok. 145-180 osób. Około 40-45 pasażerów będzie mogło podróżować na miejscach siedzących. W przypadku tramwajów, w najpopularniejszych niskopodłogowych wagonach PESA Swing może jednocześnie jechać około 250 pasażerów, a 40 z nich będzie mogło zająć miejsca siedzące. W dwuwagonowych składach 105Na może podróżować jednocześnie ok. 250 pasażerów, a 40 zajmie miejsca siedzące.

Mniej awarii metra, miej kursów autobusów

Stacje metra w 2019 roku były także zdecydowanie rzadziej zamykane, niż w poprzednich latach. Najczęstszym powodem przerw w kursowaniu metra są pozostawiony bagaż, awaria maszyny lub nieszczęśliwy wypadek. W ubiegłym roku na obu liniach warszawskiego metra do przerw w kursowaniu doszło 7 razy z powodu awarii rozjazdu/zwrotnicy, 1 raz z powodu informacji o możliwym podłożeniu ładunku wybuchowego oraz 78 razy z powodu pozostawionego bagażu. Rok wcześniej ewakuacji stacji, a tym samym przerw w kursowaniu było z tych samych powodów dwa razy więcej.

Kłopot w tym, że metro swoim zasięgiem nawet po dokończeniu całej drugiej linii obejmie tylko połowę dzielnic Warszawy. Znacząca część miasta z podziemnych podróży na co najmniej kilkanaście lat będzie jeszcze wykluczona, bez względu na przebieg planowanej M3. Nie trzeba nikogo także przekonywać, że dla wielu osób podróż jednym autobusem w pozycji siedzącej jest dużo wygodniejsza, niż dwie przesiadki zakładające podróż metrem, nawet jeśli łączny czas podróży będzie w tym drugim przypadku krótszy o 15 minut.

Zmiany zaproponowane na Woli dobrze podsumowują politykę komunikacyjną miasta z ostatnich miesięcy. Od pewnego czasu mieszkańcy skarżą się na wyciszanie oraz rzadsze kursowanie niektórych linii. ZTM przygotował dla ratusza także analizę ruchu w niedziele niehandlowe. Miasto chce ograniczyć przejazdy tzw. "pustych autobusów", które zdarzają się w niektórych miejscach Warszawy. Pod lupę zostały wzięte przede wszystkim linie, dowożące do dużych galerii handlowych. Ratusz chce w sposób bardziej przemyślany zarządzać połączeniami w tych dniach i poprosił ZTM o opracowanie planu potencjalnych korekt rozkładów. Nie obejmą one najbardziej uczęszczanych linii, z których pasażerowie licznie korzystają nawet w niehandlowe niedziele. Przedstawiciele ZTM zdradzili, że w swoim raporcie wskazują na 13 linii autobusowych, które w niedziele bez handlu można by całkowicie wycofać z ulic. Szczegółów w tej sprawie ratusz na razie nie ujawnia, a społeczny odbiór tego pomysłu jest na tyle negatywny, że prezydent Rafał Trzaskowski może się z omawianego manewru całkowicie wycofać.

Mniej pieniędzy, więcej problemów

Wszystkie te działania zmierzają jednak do optymalizacji kosztów miejskiego transportu publicznego, który finansowany jest w większości z budżetu miasta. Księgowi ratusza mogą być w najbliższych latach zmuszeni do zaciskania pasa z powodu mniejszych wpływów z podatków po wprowadzeniu ulg dla osób najmłodszych. Mniej pieniędzy na komunikację oznacza potrzebę zmiany w pomyśle na zarządzanie stołecznym transportem zbiorowym. Może to także odbić się na tempie prac nad kolejnymi liniami metra. Rafał Trzaskowski, obejmując władzę w stolicy zapowiadał, że pod koniec kadencji rozpocznie budowę trzeciej linii, a w pierwszych tygodniach swojej prezydentury rozpocznie prace nad czwartą oraz piątą linią. Od tego czasu minęło już kilkanaście miesięcy, a komunikatów w sprawie czwartej i piątek podziemnej nitki nie słychać. Pamiętając o tym, że budżety inwestycyjne miasta w kolejnych latach mogą nie być tak wysokie jak w 2020 roku, cały proces może się wydłużyć.

Górczewska w nowej odsłonie. Wkrótce pierwszy odcinek ma zos...

Znalezienie złotego środka nie będzie łatwe. Ostatnie ruchy i propozycje ratusza kwestionują nie tylko mieszkańcy, ale także władze dzielnic oraz miejscy aktywiści. Przedstawiciele organizacji Miasto Jest Nasze są wielkimi zwolennikami promowania komunikacji zbiorowej, jednak wyznają inną politykę niż władze Warszawy.

- Zmiany są konieczne, jednak nie mogą oznaczać cięć. Potrzebujemy rozwiązania, które wyeliminuje kontrowersyjne elementy projektu ZTM, poprawi ofertę połączeń autobusowych oraz niezawodność układu komunikacyjnego miasta - mówią przedstawiciele MJN.

Aktywiści zapowiadają, że otwarcie kolejnych stacji metra na Woli musi wywołać rewolucję w komunikacji autobusowej w zachodniej części miasta. Zaznaczają jednak, że jest to także okazja, aby autobusy skierować w rejony, gdzie dziś komunikacja autobusowa jest niewystarczająca. Członkowie MJN ostrzegają, że otwarcie wolskiego odcinka M2 nie może pogorszyć jakości komunikacji mieszkańców Grochowa, Powiśla i Saskiej Kępy ze Śródmieściem i Traktem Królewskim. Aktywny w dyskusji o proponowanych zmianach komunikacyjnych jest także burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski, który uznał, że największe kontrowersje budzą propozycje skrócenia tras linii 102, 105, 171 oraz 520. Strzałkowski zaznaczył, że proponowane zmiany pozbawią m.in. mieszkańców Woli i Bemowa bezpośredniego dojazdu do szkoły dla osób niedowidzących na ul. Koźmińskiej.

Nie ma wątpliwości, że metro jest najszybszym i najbardziej sprawnym środkiem komunikacji. W porannym szczycie komunikacyjnym (godz. 7-9) z obu warszawskich linii korzysta blisko 400 tys. osób, zaś w popołudniowym szczycie (godz. 16-18) aż 700 tys. osób. Autobusami łącznie w obu szczytach podróżuje codziennie trochę ponad 400 tys. osób. Problem w tym, że metro nie wyczerpuje aktualnie wielu potrzeb komunikacyjnych miasta.

Pytając w ratuszu o politykę na najbliższe lata słyszymy, że Warszawa chce iść śladem europejskich metropolii. Tam przyjęto regułę, że do głównych punktów miasta dowozi metro, a autobusy pełnią rolę dostarczania pasażerów do dobrze rozbudowanej siatki podziemnych pociągów. Warszawa na razie w długości linii metra ściga się jednak z Mińskiem oraz Sofią, a nie Rzymem czy Berlinem. Nie ma jednak wątpliwości, że z każdą otwartą stacją, miasto będzie starało się na różne sposoby zachęcać mieszkańców do korzystania z budowanego za miliardy złotych metra. Zmiany zaproponowane na Woli zgodnie zostały przez różne środowiska uznane za zbyt daleko idące. W konsultacjach w tej sprawie (osobiście oraz mailowo) wzięło udział ponad 4 tysiące mieszkańców. Nie były to raczej głosy poparcia dla proponowanych zmian. Wnioski z konsultacji oraz ostateczne trasy autobusów po otwarciu kolejnego odcinka M2 mają zostać oficjalnie zakomunikowane w połowie marca, czyli na 2 tygodnie przed uruchomieniem trzech stacji na Woli.

Wideo

Materiał oryginalny: Warszawa upycha mieszkańców w metrze. Chcemy być jak Madryt, na razie bliżej nam do Mińska - Warszawa Nasze Miasto

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ewawawa
21 lutego, 14:42, Joanna:

Konsuktacje z ZTM odbywają się tylko po to, żeby się odbyć. W Markach (1 strefa biletowa) zupełnie nie wzięto argumentów i wniosków mieszkańców pod uwagę. Ale konsultacje odbębniono, po czym wbrew woli mieszkanców, UM Marki i aktywistów odcięto mieszkańców od bezpośredniego dojazdu do Dworca Wileńskiego i do Dworca Wschodniego...

Przecież dali 412 . Na pocieszenie. Tylko częstotliwość i godziny kursowania - jakieś nie wiadomo dla kogo.

Brak słów dla tych zmian.

E
Ewawa
22 lutego, 13:05, Pou:

Od kąď pozabierali mi przez meteo wygodny dojazd autobusami przesiadlam się do auta i pewnie wiele osób tak zrobi, jak kiedys jechało się jednym autobusem a teraz dwie trzy przesiadki.

22 lutego, 21:15, Gość:

Zrobiłem to samo.

Po otwarciu metra Trocka jadąc z Otwocka do Ząbek mam 3 przesiadki. Wcześniej była jedna...

Polepszyli !😈

w
wawa

Ile osób dojeżdża z Woli do szkoły na Koźmińskiej? 5 czy 10?

G
Gość
22 lutego, 13:05, Pou:

Od kąď pozabierali mi przez meteo wygodny dojazd autobusami przesiadlam się do auta i pewnie wiele osób tak zrobi, jak kiedys jechało się jednym autobusem a teraz dwie trzy przesiadki.

Zrobiłem to samo.

G
Gość
21 lutego, 15:43, Gość:

Dlaczego SKMki i WKDKi nie wjezdzają w linie metra tak jak np w Berlinie tworząc szybki dojazd i daleki zasieg jednoczesnie????

22 lutego, 13:59, Gość:

A gdzie pociągi z trakcją wjeżdżają w linie metra? Podaj przykład takiego miasta. Mulyliss SKM które już jest z metrem

Walencja, Alicante, Bilbao - dla przyladu.

G
Gość

W 2019roku metro było unieruchomione 86 razy,a we wcześniejszych latach dwa razy więcej. Na 365dni w roku,86 razy.. Linie autobusowe i tramwajowe będą likwidowane,bo nie ma pieniędzy na ich utrzymanie (a przyczynił się do tego genialny pomysł na darmowe przejazdy dla uczniów),a metro(które jest nieczynne 86 dni w roku i mamy tylko niecałe dwie linie)ma przejąć pasażerów. Natomiast aktywiści z coraz większym uporem forsują swoją chorą wizję,by zwężać ulice,likwidować miejsca parkingowe i przesiadać się do komunikacji miejskiej... Noo, rzeczywiście, bardzo mnie to zachęca,by przesiąść się z samochodu do km... Raczej nie, dziękuję...

G
Gość
21 lutego, 15:43, Gość:

Dlaczego SKMki i WKDKi nie wjezdzają w linie metra tak jak np w Berlinie tworząc szybki dojazd i daleki zasieg jednoczesnie????

A gdzie pociągi z trakcją wjeżdżają w linie metra? Podaj przykład takiego miasta. Mulyliss SKM które już jest z metrem

P
Pou

Od kąď pozabierali mi przez meteo wygodny dojazd autobusami przesiadlam się do auta i pewnie wiele osób tak zrobi, jak kiedys jechało się jednym autobusem a teraz dwie trzy przesiadki.

G
Gość

Najwyraźniej w tych dzielnicach nie trzeba było budować metra, bo w głowach się poprzewracało od luksusu. Są dzielnice takie jak Wilanów gdzie nie ma praktycznie żadnej komunikacji bo autobusu wiecznie w korkach nie da się wliczyć. Trzeba było tam wybudować metro, zamiast od lat zbierać się do tramwaju w zupełnie złym miejscu, który dodatkowo utrudni ruch.

G
Gość

"aktywiści" z Miasto Jest Nasze to największy rak tej aglomeracji

G
Gość

Dlaczego SKMki i WKDKi nie wjezdzają w linie metra tak jak np w Berlinie tworząc szybki dojazd i daleki zasieg jednoczesnie????

J
Joanna

Konsuktacje z ZTM odbywają się tylko po to, żeby się odbyć. W Markach (1 strefa biletowa) zupełnie nie wzięto argumentów i wniosków mieszkańców pod uwagę. Ale konsultacje odbębniono, po czym wbrew woli mieszkanców, UM Marki i aktywistów odcięto mieszkańców od bezpośredniego dojazdu do Dworca Wileńskiego i do Dworca Wschodniego...

G
Gość

z metrem jak z autostradami. Ani jedno ani drugie nie załatwia problemów komunikacyjnych

G
Gość
20 lutego, 18:45, Gość:

Kłaniają się lata opóźnień. Rząd kłamał mówiąc o finansowym wsparciu stolicy. Chcą mieć centralne urzędy nie dokładając ani złotówki i odbierając janosikowe.

Tusk nie widział problemu w janosikowym. Teraz, gdy wróciła sprawa podziału Mazowsza, opozycja protestuje.

z
zmotoryzowany

Komunikacja publiczna w Warszawie jest fatalna. Dlatego budowa metra to pewien ratunek dla owej komunikacji. Argumentów można przytoczyć wiele. Np. spóźniające się autobusy z powodu korków, a korki z powodu marnej sieci komunikacji publicznej...kwadratura koła. To i podobne tworzy wzmożony ruch samochodowy. Często w gęstej zabudowie aglomeracji jest jedna góra dwie linie ZTM. Choć patrząc obiektywnie należy rozbudowywać także obwodnice Warszawy. Nawet nie skończono jednej[ S2/S8], a już potrzeba drugiej dalszej od Stolicy. S8 miała być "rozwiązaniem" a codziennie zakorkowana "jak dobrej klasy wino". To z powodu braku drugiej dalszej i typowo tranzytowej[ np. pow. 10 ton] obwodnicy. S8/Toruńska zbyt blisko centrum, dlatego powinna służyć do komunikacji głownie mieszkańców Stolicy i jej aglomeracji. Skoro brak dalszej obwodnicy wszytko do jednej "kiszki", a wtedy wychodzi ...mówiąc łagodnie...kupa!

Po co wielkie landary transportowo-budwlane jadą przez ruchliwe trasy blisko centrum lub blisko zabudowy mieszkaniowej? Stąd korki, ciągłe spóźnienia autobusów ZTM, kraksy i wypadki[ na S8/Toruńska to częsty widok]. A tramwaje? widzimy jak "dynamicznie powstają nowe linie". Końcowa zajezdnia Gocławek już była przed II wojną światową, ale wówczas dalej już prawie nie było zabudowy mieszkaniowej.

Zatem namowy na "przesiadanie się na komunikację publiczną" są niczym: "po co macie się nudzić w domu, lepiej spędzajcie czas w drodze do pracy" A co na okolicznych drogach? CYRK! Np. droga z Zielonki przez Osów [ miejsce uroczystości Bitwy Warszawskiej] do ronda Majdan tam jest istny cyrk drogowy niczym z średniowiecza. Niedawno w Leśniakowiznie położono nowy asfalt[ trwało to ze 2-3 lata!!!!!!!!!]. Dalej do Osowa była niezła nawierzchnia. Potem po kilku dniach kopali na nowym asfalcie w Leśniakowiźnie. Obecnie znów kopią w stronę Osowa i jest jak po wojnie...nie trzeba eksperta, aby uznać że to niczym z bajki "Sąsiedzi". Zapewne i w wielu innych miejscach jest podobnie...żenada...czy kiedyś obudzą się prawdziwi gospodarze XXI w. dla Warszawy i okolic?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3