Warszawiak pędził ulicami Zakopanego. Zignorował policję, był pijany i pod wpływem narkotyków. Trafił do aresztu

Redakcja Warszawa
Redakcja Warszawa
To były sceny jak z gry komputerowej albo dobrego filmu sensacyjnego. Ulicami Zakopanego i Białego Dunajca, w piątek 1 listopada 2019, kierowca Hondy uciekał przed policją. Pędził 140-160 km/h, złamał kilka przepisów, w tym zakaz prowadzenia pojazdów. Był pod wpływem alkoholu, narkotyków i nie reagował na strzały ostrzegawcze funkcjonariuszy. Trafił do aresztu.

Do zdarzenia doszło w piątek, 1 listopada 2019, w Zakopanem i okolicach. Kierowca z Warszawy nie zatrzymał się do policyjnej kontroli (próbowali go skontrolować policjanci w ramach akcji "Znicz" w Białym Dunajcu). Ale to nie wszystko. Jak się okazuje 35-latek nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów i w sumie popełnił dziesięć wykroczeń z kodeksu drogowego m.in. przekroczył prędkość, wyprzedzał na podwójnej ciągłej, w rejonie przejścia dla pieszych i jechał pod prąd. Ponadto kierował pod wpływem alkoholu oraz miał przy sobie narkotyki.

Kierowca Hondy nie zareagował na sygnały policji do zatrzymania, ani na strzały ostrzegawcze. W końcu mundurowi ustawili blokadę na trasie i podjęli pościg. - W okolicach Ustupu przed wjazdem do Zakopanego policjanci w poprzek drogi ustawili samochód, próbując zatrzymać szarżującego kierowcę. Ominął on jednak postawiony w poprzek samochód, lekko potrącając jednego z policjantów i kontynuował ucieczkę w kierunku Zakopanego. Policjanci oddali strzały ostrzegawcze oraz w kierunku kół pojazdu. Ostatecznie przed rondem na ulicy Chramcówki uciekająca honda znalazła się w potrzasku. Dwa radiowozy z naprzeciwka zablokowały całą szerokość ulicy. Kierowca manewrując miedzy innymi pojazdami doprowadził do kolizji, która wyrzuciła pojazd na pobocze, kończąc szaleńczą ucieczkę na płocie. W tym miejscu kierowca i pasażerka zostali zatrzymani przez policjantów - czytamy w notce policyjnej.

S7 - dłuższa ekspresówka z Warszawy w góry. Nowy odcinek "Za...

Policja podała również, że przeszłości warszawiak był karany za oszustwa, wyłudzenia, znęcanie się. Sąd wydał mu zakaz prowadzenia pojazdów. Razem z nim autem jechała 26-letnia Ukrainka. Oboje są w policyjnym areszcie.

O tym jaką karę dostaną zadecyduje sąd. Za wszystkie przewinienia mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do lat 5, zakaz kierowania pojazdami nawet na 15 lat oraz dodatkowo wysoka grzywna.

- Kontakt z kierowcą był utrudniony, nawet badanie alkomatem sprawiało mu problem, dlatego została pobrana od niego krew. Na miejscu trwały czynności z udziałem prokuratora. Aktualnie analizujemy zgromadzony dotychczas materiał, który po ocenie przez prokuratora i przesłuchaniu kierowcy skutkował będzie przedstawieniem zarzutów - podaje policja z Zakopanego.

POLECAMY TEŻ:


500+. Będzie zmiana okresu rozliczeniowego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie