Komuna artystyczna powstaje obok Zamku Ujazdowskiego, w którym siedzibę ma CSW

Komuna artystyczna powstaje obok Zamku Ujazdowskiego, w którym siedzibę ma CSW (© Dawid Parus)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Artystyczna komuna - to nowy pomysł Centrum Sztuki Współczesnej na wygranie konkurencji z modnymi warszawskimi galeriami. Właśnie kończy się remont dawnego budynku arsenału przy Zamku Ujazdowskim, w którym już we wrześniu zamieszkają artyści.

Wszystko będą mieli w jednym miejscu: kuchnie, pracownie, sale wystaw. W budynku arsenału będzie też sala widowiskowa, kinowa i dydaktyczna. Ich pobytowi w stolicy towarzyszyć będą seminaria, warsztaty i dyskusje z warszawiakami. Podobne centra istnieją w Berlinie, Paryżu, czy Nowym Jorku.

Ośmiu artystów z całego świata przyjeżdża do stolicy. Przez trzy miesiące śpią pod jednym dachem, dyskutują i dzielą się pomysłami. Poznają Polskę i jej kulturę, opowiadają o krajach, z których pochodzą, i tworzą projekty, które potem prezentują na wspólnej wystawie. W czasie ich pobytu warszawiacy mogą przyjść i podglądać artystów przy pracy, spotkać się na wspólnych seminariach, wycieczkach i warsztatach. - Rezydencje mają ogromną moc promocji kultury. Żadne wielkie gale nie zrobią tego, co bezpośredni kontakt - mówi Ika Sienkiewicz-Nowacka, kuratorka AIR Laboratory, czyli centrum wymiany artystycznej przy CSW.

Laboratorium działa przy Zamku Ujazdowskim od 2002 roku. Wtedy jeszcze mieściło się w starej siedzibie - niskim, zrujnowanym budynku tuż przy skarpie. Na początku miało tylko jedno studio i mieszkanko na poddaszu. Jednak i to musiało zamknąć już po roku działalności, bo rezydującym tam artystom sypał się tynk na głowę. - Ściany butwiały, odchodziła farba, musieliśmy opuścić budynek ze względów bezpieczeństwa - opowiada Ika Sienkiewicz. W zamian artyści dostali od CSW dwa maleńkie pokoiki dla gości na poddaszu zamku. Pozwalały na zapraszanie dwóch, trzech artystów na raz. A w niewielkiej galerii nie było można w pełni wyeksponować ich prac. W końcu funkcje Laboratorium jako centrum młodej sztuki przejęły nowe ośrodki: Fabryka Trzciny, Raster, Koneser i wreszcie Skwer.

CSW długo nie miało pieniędzy na porządny remont. Na dobre zaczął się dopiero dwa lata temu, za 4,5 mln zł z dotacji Ministerstwa Kultury. Zamiast dwuspadowego dachu zastosowano dach łamany, mansardowy. Mimo że prace jeszcze trwają, już jest miejsce na salę kinowo-widowiskową z widownią dla 300 osób, galerię, archiwum formy filmowej oraz zespół pracowni z aneksami mieszkalnymi dla artystów na poddaszu. Wykańczanie i wyposażanie wnętrz w nowoczesną aparaturę zakończy się dopiero w przyszłym roku. Wtedy Laboratorium pełną gębą stanie się Międzynarodowym Centrum Wymiany Artystycznej.

- Nie wiemy jeszcze, jak to będzie wyglądało. Dużą wolność pozostawimy artystom, w końcu to oni będą tam mieszkać - mówi Ika Sienkiewicz. - Zakładamy, że każdy rezydent wniesie coś od siebie, czegoś się nauczy i coś nam zostawi - opowiada. Laboratorium już planuje organizację w nowej siedzibie warsztatów młodej poezji, cykle instalacji wideo i festiwal tańca.

Takie programy dopiero zaczynają być realizowane w Polsce, choć na Zachodzie to już standard. We Francji i Niemczech istnieje około 150 ośrodków artystycznych, do których można przyjechać i tworzyć. Problemem jak zawsze są pieniądze - miesięczny pobyt jednego artysty za granicą to koszt ok. 8 tys. euro.

Pierwsza okazja, by wejść do galerii przy CSW, nadarzy się już 7 września. Odbędzie się wtedy wernisaż wystawy Ellen Harvey "Ruiny są jeszcze piękniejsze". To cykl instalacji z grawerowanych luster. - Ellen była jedną z pierwszych artystek, które zaprosiliśmy do pracy w laboratorium siedem lat temu. Pomyśleliśmy, że w ten sposób zamkniemy pewien rozdział i otworzymy następny - mówi Ika Sienkiewicz.

- Byłam taką księżniczką na zamku. Portierzy pytali, o której wrócę, poznałam Warszawę i się nią zachwyciłam, dlatego wracam - wspomina artystka.




Artyści tworzący w Air Laboratory

Od 2002 roku, kiedy działa Laboratorium, Warszawę odwiedziło ponad 50 artystów ze świata:
• Heidrun Holzfeind (Austria) - dwa lata temu zaczęła pracować nad filmem pokazującym życie na osiedlu Za Żelazną Bramą.
• Anca Benera (Rumunia) - pracuje nad albumem pokazującym życie dzikich zwierząt w stolicy.
• Christoph Draeger (Szwajcaria)- tworzy filmy oparte na wybranych momentach historii, symbolizujących rozwój i upadek epoki lat 60.
• Public Movement - rok temu ich happening odwołujący się do morderstwa Narutowicza wzbudził wiele kontrowersji.
• Martin Kaltwasser i Folk Köbberling - specjalizowali się w przemianach przestrzeni publicznej


Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!