Wywiad z Agnieszką Dygacz. Jest reprezentantką Polski w chodzie sportowym, na Igrzyskach w Londynie zajęła 23 miejsce w chodzie na 20 kilometrów. Jako czynny sportowiec doskonale wie, jakim wysiłkiem może być regularny trening. Z Agnieszką Dygacz rozmawialiśmy o prezentach, które mogą zmobilizować do biegania oraz o postanowieniach noworocznych, których nie zawsze się trzymamy.

Wywiad z Agnieszką Dygacz: Nie można stawiać sobie wygórowanych celów (rozmowa NM)



Co Pani myśli o podarowaniu komuś w prezencie biegowego gadżetu? To jest dobry pomysł tylko, jeśli mamy do czynienia z kimś, kto biega od dawna, czy w przypadku osoby, która dopiero zaczyna przygodę z bieganiem również?
Moim zdaniem jest to dobry pomysł też dla osób, które dopiero zaczynają trenować, bo można w ten sposób zachęcić i zmotywować. Czasami ciężko jest się zmobilizować i kiedy dostaniemy coś, co przybliża nas do tego celu, to wtedy jest łatwiej. Zdarza się, że ktoś chciałby zacząć biegać, ale nie ma zegarka czy butów. Wtedy możemy taką osobę zaskoczyć, kupić jej ten sportowy gadżet i w wówczas nie ma już żadnych wymówek.

Zdarzyło się kiedyś, że kupiła Pani komuś właśnie taki prezent i faktycznie ta osoba zaczęła ćwiczyć?
Raczej tego typu gadżety kupowałam osobom, które już trenują, ale muszę o tym pomyśleć. Może uda się dzięki temu kogoś zachęcić do aktywności fizycznej.

Czytaj też: Bieg Chomiczówki 2015: wygraj pakiet startowy na jeden z najstarszych warszawskich biegów

Jakie konkretne akcesoria poleciłaby Pani osobom zaawansowanym, a jakie początkującym?
Podstawą dla wszystkich tych osób jest zegarek. To jest rzecz, którą trzeba mieć. Dzięki niemu możemy kontrolować czas naszego wysiłku, żeby móc sobie ustalić odpowiedni poziom. Możemy też kontrolować prędkość i tętno. Mają one również wiele programów do wyboru – w tych firmy TomTom można na przykład skorzystać z funkcji „ścigania się” z tym zegarkiem poprzez narzucenie sobie konkretnych celów treningowych. Poza zegarkiem oczywiście buty, sportowa bielizna, koszulki i getry.

Czyli taki zegarek, dzięki któremu możemy na bieżąco śledzić nasze postępy i kontrolować wysiłek, może nas zmotywować do regularnego treningu?
Tak, jak najbardziej. Ja kiedyś zapomniałam zabrać ze sobą zegarek i przyznaję, że miałam problem ze zmobilizowaniem się, bo nie mogłam ani sprawdzić jak długo trenuję, ani jakie mam tętno i to powodowało, że nie miałam ochoty na dalszy trening. Efekty można śledzić też po zakończeniu biegu – podpinamy wtedy zegarek do komputera i widzimy wszystkie wykresy, a nawet każdy kilometr, który przebiegliśmy. Jest to bardzo pomocne w dalszym planowaniu ćwiczeń.

Co Pani myśli o postanowieniach noworocznych? Mają w ogóle sens?
Ja nie robię takich postanowień, ponieważ uważam, że każdy moment jest dobry, aby zacząć ćwiczyć. Niekoniecznie musi to być Nowy Rok, bo czasem się tak zdarzy, że nazbieramy sobie całą masę postanowień i ostatecznie nie zrealizujemy żadnego, bo będzie ich po prostu za dużo.

Sport

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

hajdak (gość)

No ja sobie już sprawiłem buty na kolejny sezon. Nowiutkie najeczki z forpro, trzeba korzystać z poświątecznych wyprzedaży.