Berlin wywłaszczy gigantów najmu. Warszawa powinna postąpić podobnie?

Piotr Wróblewski
Piotr Wróblewski
Krystian Dobuszyński
Udostępnij:
W Berlinie miasto wywłaszczy wielkich właścicieli mieszkań na wynajem. Za to w stolicy ten rynek dopiero kwitnie. Czy czeka nas podobny scenariusz? A może teraz, na początku "przygody" z najmem, możemy zrobić coś, by nie powtórzyć błędów stolicy Niemiec?

W ostatnich latach rynek najmu w Warszawie przeżywa prawdziwą rewolucję. Ale pojawiają się głosy, że firmy skupujące mieszkania, a czasem kupujące „dziury w ziemi” pod przyszłe osiedla, mogą wyrządzić sporo szkód.

Przykładem jest Berlin, w którym najem instytucjonalny – od prywatnych firm – rozrósł się do tego stopnia, że firmy zaczęły dyktować ceny. Samorząd najpierw wprowadził stawki maksymalne, a następnie – po referendum – zdecydował się wykupić nawet do 200 tys. mieszkań od prywatnych firm.

Resi4Rent w Browarach Warszawskich na Woli. Eleganckie miesz...

Najem instytucjonalny w Warszawie rośnie. Co dalej?

W ostatnich miesiącach w Warszawie pojawili się nowi gracze na rynku nieruchomości na wynajem. Budują całe osiedla (jak Resi4Rent czy YIT) czy kupują „dziury w ziemi” (Heimstaden Bostad). Do 2023 roku w stolicy przybędzie ponad 2,5 tysiąca mieszkań na wynajem, zarządzanych przez duże firmy. Jednak, jak przekonuje ekspert, do Berlina wciąż nam daleko.

- Pięć lat temu skalę najmu szacowano dość ostrożnie na podstawie analizy ogłoszeń w portalach i wywiadów z zarządcami nieruchomości na co najmniej 20 proc. wszystkich mieszkań w Warszawie – czyli na około 200 tysięcy mieszkań, , co oznacza odsetek co najmniej czterokrotnie mniejszy niż nad Szprewą. W najmie prywatnym zdecydowanie dominują właściciele wynajmujący pojedyncze mieszkania, a najem instytucjonalny, czyli profesjonalni operatorzy zarządzający dużą liczbą nieruchomości, dopiero raczkuje – komentuje Przemysław Chimczak-Bratkowski, Prezes Fundacji Rynku Najmu.

Jak dodaje, w Warszawie są obecnie 2752 oferowane w ramach najmu instytucjonalnego. W Berlinie, gdzie doszło do przesilenia – największy właściciel z tego sektora – Deutsche Wohnen posiada ich ponad 115 tysięcy.

- W Warszawie mamy też do czynienia ze znacznie mniejszą presją demograficzną, która naturalnie zwiększa popyt na mieszkania. Między 2011 i 2020 rokiem liczba ludności stolicy Niemiec wzrosła o co najmniej 10%, czyli ponad 330 tys. osób. Warszawa w tym czasie również rosła, jednak zdecydowanie wolniej - o około 5%, czyli ponad 80 tys. osób. W przypadku obu miast do tych liczb należy dodać trudną do określenia, ale znaczącą liczbę niezameldowanych imigrantów – przekonuje Przemysław Chimczak-Bratkowski.

Z drugiej strony, należy przyjąć że Warszawa jest dopiero na początku drogi, którą przebył Berlin. Jak widać, patrząc na stolicę Niemiec, kluczowe jest podejście samorządu, który reguluje kwestię najmu. W Warszawie do tej pory nie wprowadzono znacznych ograniczeń dla firm działających w tym sektorze. Czy wkrótce to się zmieni?

- M.st. Warszawa nie ma takich prawnych możliwości. Wymagałoby to zmian ustawowych, które albo dałyby gminom takie uprawnienia, albo ustawowo wprowadziłyby ograniczenia w tym zakresie - tłumaczy Marcelina Bogdanowicz z Urzędu m.st. Warszawy. Oznacza to, że ewentualne zmiany zależeć będą od decyzji ustawodawcy. Na razie takich nie ma jednak na agendzie.

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie