Cmentarz Psi los. Niezwykłe miejsce pod Warszawą. "Traktowali zwierzęta jak członków rodziny, więc tak też chcieli je pochować"

Michał Skorupka
Michał Skorupka
Cmentarz dla zwierząt "Psi los". Odwiedziliśmy niezwykłe miejsce pod Warszawą
Cmentarz dla zwierząt "Psi los". Odwiedziliśmy niezwykłe miejsce pod Warszawą Krystian Dobuszyński
Udostępnij:
Cmentarze dla zwierząt cieszą się w Polsce rosnąca popularnością. Właściciele swoich ukochanych pupili coraz częściej decydują się na to, aby po ich śmierci, zostały one pochowane w wyjątkowym miejscu, z ulubioną zabawką i upamiętniającym je pomnikiem. Taką możliwość oferuje m.in. podwarszawski "Psi los" - największe i najstarsze tego typu miejsce w Polsce. Swoich ulubieńców chowali tu m.in. znani politycy, piosenkarze i aktorzy. O niezwykłości tego cmentarza rozmawiamy z jego współwłaścicielem, panem Dawidem Wojdą.

- O, tu podchodzące miejsce dla Jaśka - powiedział podczas jazdy ulicami Chicago Kazimierz Pawlak, rekomendując pobliski, klimatyczny cmentarz na idealne miejsce spoczynku dla swojego brata. Chwilę później dowiedział się, że to niemożliwe, gdyż tamtejsze zielone tereny zarezerwowane są do pochówku zwierząt. Jego zdziwienie było nie mniejsze niż większości widzów oglądających po raz pierwszy kultową komedię Sylwestra Chęcińskiego "Kochaj albo rzuć".

Jeszcze kilka dekad temu, o cmentarzach dla zwierząt Polacy słyszeli wyłącznie z opowiadań członków swojej rodziny lub przyjaciół mieszkających za granicą, czy też właśnie z filmów. Tego typu miejsca największą popularnością od zawsze cieszyły się w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Z biegiem lat, moda na chowanie zwierząt domowych, często uznawanych za członków rodziny, rozprzestrzeniła się w Europie. Do Polski dotarła w 1991 roku, kiedy to Witold Wojda postanowił założyć pierwszy w historii kraju cmentarz dla psów. Z pewnością nie spodziewał się wtedy, że trzydzieści lat później we wsi Nowy Konik pod Warszawą pochowanych będzie ponad 25 tysięcy zwierząt.

Cmentarz dla zwierząt "Psi los". Odwiedziliśmy niezwykłe miejsce pod Warszawą

Cmentarz Psi los. Niezwykłe miejsce pod Warszawą. "Traktowal...

"Psi los". Wyjątkowy cmentarz pod Warszawą

Cmentarz dla zwierząt "Psi los" w małej miejscowości Nowy Konik położonej w województwie mazowieckim to najstarsze i największe tego typu miejsce na mapie Polski. Z powodu braku miejsc do pochówku, w 2013 roku został poszerzony o nową strefę, znajdującą się po drugiej stronie drogi. O jej historii, idei oraz panujących tam zwyczajach opowiedział w rozmowie z naszym portalem syn założyciela i współwłaściciel cmentarza "Psi los" pan Dawid Wojda.

Poniżej materiał wideo z naszej wizyty na cmentarzu dla zwierząt w Nowym Koniku.

Cmentarz powstał trzydzieści lat wstecz, założył go mój tata, który stwierdził, że to najwyższy czas, aby w naszym kraju zaczęło funkcjonować tego typu miejsce. Idea się przyjęła, ludzie chętnie korzystają z naszych usług, a sam cmentarz z każdym dniem się rozwija. Choć to bez wątpienia smutne miejsce, ludzie czują, że jest ono odpowiednie do pochowania zwierząt, z którymi bardzo zżyli się przez kilkanaście ostatnich lat - mówi pan Dawid Wojda.

Na cmentarzu można pochować wszystkie zwierzęta domowe. Choć w Nowym Koniku przeważają groby psów i kotów, znajdziemy tam również pomniki poświęcone pamięci ukochanym papugom, rybkom, chomikom, świnkom morskim, królikom czy gołębiom. Jak zdradza współzałożyciel "Psiego losu", kilka lat temu pochowano tam także węża.

Cmentarz dla zwierząt "Psi los". Odwiedziliśmy niezwykłe miejsce pod WarszawąKrystian Dobuszyński

Jak przyznaje pan Dawid, ten wyjątkowy cmentarz jest miejscem bogatym w wiele silnych emocji. Pomimo że z pochówkiem zwierząt nie wiąże się żadna ceremonia, to podczas ostatniego pożegnania ze swoimi milusińskimi, ludzie często zachowują się podobnie, jak podczas tradycyjnych pogrzebów.

Płaczą, są załamani, czasami po pochówku spędzają na cmentarzu jeszcze kilka godzin. Nie mogą pogodzić się z odejściem swojego ukochanego zwierzęcia. My to rozumiemy, pocieszamy ich, w końcu jesteśmy tu po to, aby ich wspierać w trudnych chwilach - mówi współwłaściciel cmentarza.

Cmentarz dla zwierząt "Psi los". Koszty i godziny otwarcia

Obecnie na cmentarzu w Nowym Koniku odbywają się średnio dwa pochówki zwierząt.

Jeśli chodzi o pochówki, zauważamy sezonowość. Jest ona związana z dwoma okresami: letnim i zimowym. Latem, kiedy towarzyszą nam ogromne upały, starsze zwierzęta chorują, cierpią i kończą swoje życie, w związku z czym mamy tych pochówków więcej. Drugi okres to zima. Ludzie często chowają swoje zwierzęta w ogródkach. Podczas srogiej zimy, mróz im to uniemożliwia i wtedy częściej niż zwykle zgłaszają się do nas. Można przyjąć, że średnio każdego dnia chowamy dwa zwierzęta - mówi pan Dawid Wojda.

Cmentarz dla zwierząt "Psi los". Odwiedziliśmy niezwykłe miejsce pod WarszawąKrystian Dobuszyński

Cena pochówku jest uzależniona od wagi zwierzęcia. Te najmniejsze chowane są za 400 złotych, średnie za 500 złotych, z kolei największe za 600 i 700 złotych. Za dodatkową opłatą można również sprawić swoim małym ulubieńcom pomnik. "Psi los" pobiera także od właścicieli zwierząt roczną opłatę związaną z utrzymaniem cmentarza. Od nowego roku będzie wynosić ona 100 złotych.

Swoje ukochane zwierzęta na cmentarzu w Nowym Koniku można odwiedzać przez całą dobę. Pochówki odbywają się jednak o określonych godzinach. W tygodniu mają one miejsce w godzinach 10:00-16:00, a w soboty w godzinach 10:00-14:00.

Popularność wśród znanych osób

Dawid Wojda przyznaje, że cmentarz cieszy się sporą popularnością wśród znanych osób. Do Nowego Konika zwierzęta przywozili m.in. popularni politycy, piosenkarze czy aktorzy. Współwłaściciel psiego losu zdradził, że na tamtejszym cmentarzu swoich ulubieńców pochowali m.in. Michał Boni, Ewa Bem, Zofia Czerwińska, Ewa Szykulska, Grażyna Szapołowska, Jacek Cygan i Maria Czubaszek.

Zarówno osoby znane, jak i pozostali ludzie chętnie chowają tu swoje zwierzęta bo wiedzą, że jest to dla nich odpowiednie miejsce. Nawet po długim czasie od pochówku spotykają się z nami, rozmawiają i chcą podzielić się taką refleksją, że czują ulgę, że ich pupile zostały pochowane właśnie tutaj. Dziękują nam za to, że wykonaliśmy ostatnią powinność dla ich zwierzaków z dużym szacunkiem. Traktowali ich jak członków rodziny, więc i tak chcieli ich pochować - mówi Pan Dawid Wojda.

Cmentarz dla zwierząt "Psi los". Odwiedziliśmy niezwykłe miejsce pod WarszawąKrystian Dobuszyński

Cmentarz dla zwierząt a 1 listopada

Współwłaściciel cmentarza "Psi los" wyjaśnia, że choć w przypadającą na 1 listopada Uroczystość Wszystkich Świętych w Nowym Koniku można zauważyć więcej osób odwiedzających miejsca pochówku swoich małych ulubieńców, to nie jest to dzień, podczas którego to miejsce jest najbardziej oblegane.

Tutaj tego święta się nie obchodzi, chociaż i tak 1 listopada na naszym cmentarzu gromadzi się więcej osób. Postanowiliśmy oddzielić to miejsce od Uroczystości Wszystkich Świętych proponując właścicielom swoich ukochanych zwierząt inną datę. Przypada ona na ostatnią niedzielę września, co jest ściśle związane z przypadającym na te okolice Międzynarodowym Dniem Zwierząt. Zapraszamy wtedy wszystkich do wspólnego odwiedzania swoich pociech - tłumaczy pan Dawid Wojda.

Stanowisko Kościoła

Współwłaściciel "Psiego losu" przyznaje, że otwarcie cmentarza w Nowym Koniku nie obyło się bez kontrowersji.

Wielu ludzi uważało to za pewnego rodzaju fanaberię. Mówiono, że pochówek na cmentarzu należy się wyłącznie ludziom. Postanowiliśmy więc zapytać księdza, co sądzi na ten temat. Zaprosiliśmy go tutaj, pokazaliśmy mu to miejsce. W odpowiedzi duchownego usłyszeliśmy, że nie ma on nic przeciwko temu, aby chować zwierzęta. Zaznaczył jednak, że nie powinniśmy używać na pomnikach znaków religijnych, zaznaczać tutaj symboli chrześcijańskich. Myślę, że to całkowicie wyjaśniło sprawę - mówi pan Dawid Wojda.

Syn założyciela cmentarza w Nowym Koniku zastosował się do prośby księdza. Przyznaje jednak, że niejednokrotnie zaobserwował on sytuację, gdy podczas pochówku czy odwiedzin, ludzie wykonywali znak krzyża i składali ręce do modlitwy.

Nie zabraniamy tego. To jest rzecz bardzo indywidualna. Każdy żegna się ze swoim zwierzęciem na swój sposób - dodaje pan Dawid w rozmowie z naszym portalem.

Cmentarz dla zwierząt "Psi los". Odwiedziliśmy niezwykłe miejsce pod WarszawąKrystian Dobuszyński

"Kościół zawsze podkreślał szczególną miłość do przyrody"

O stanowisko w sprawie pochówku zwierząt zapytaliśmy przedstawicieli diecezji warszawsko-praskiej.

Kościół katolicki jest wspólnotą ludzi wierzących i jego prawa, zarówno te zawarte w Objawieniu (np. 10 przykazań), jak i te które powstały w tradycji Kościoła i jego nauczaniu (5 przykazań kościelnych, główne prawdy wiary), odnoszą się do moralnych zachowań człowieka, jego godności i zbawienia. Nie regulują szczegółowo wszystkich wyzwań i zadań jakie stoją przed człowiekiem. Stosunek do zwierząt żyjących i ich ciał po śmierci zależny jest od wielu czynników obyczajowych, kulturowych i społecznych. W różnych miejscach świata jest to różnie realizowane. Kościół zawsze podkreślał szczególną miłość do przyrody i całego świata stworzonego, co wyraźnie podkreślił papież Franciszek w "Laudato Si" - mówi w rozmowie z naszym portalem Jakub Troszyński, rzecznik prasowy diecezji warszawsko-praskiej.

Dalej w odpowiedzi na nasze pytanie, Jakub Troszyński cytuje słowa zawarte we wspomnianej encyklice:

Katechizm naucza, że eksperymenty na zwierzętach są uzasadnione tylko wtedy, gdy mieszczą się w rozsądnych granicach i przyczyniają się do leczenia i ratowania życia ludzkiego. Stanowczo przypomina, że władza człowieka ma swoje granice i że sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie. Wszelkie eksperymentowanie lub używanie stworzenia domaga się religijnego szacunku dla integralności stworzenia.

Rzecznik prasowy diecezji warszawsko-praskiej dodaje, że w prawie kościelnym nie ma uregulowań dotyczących ciał zwierząt.

Zgodnie z informacjami podanymi przez Główny Inspektorat Weterynarii tę procedurę reguluje art. 8 rozporządzenia (WE) NR 1069/2009 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 21 października 2009 r. Organem właściwym w zakresie nadzoru nad padłymi zwierzętami domowymi jest powiatowy lekarz weterynarii - wyjaśnia Jakub Troszyński.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prezydent Duda w ukraińskim parlamencie

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie