Książki to moje hobby. Otworzyłem więc wydawnictwo

Teraz Rzeszów
Teraz Rzeszów
- Nie chciałem w to wierzyć, że, mając własną firmę, pracuje się od rana do wieczora, ale rzeczywiście tak jest. Mimo wszystko nie ma takiej opcji, żebym kiedykolwiek wrócił na etat - zapewnia przedsiębiorca.
- Nie chciałem w to wierzyć, że, mając własną firmę, pracuje się od rana do wieczora, ale rzeczywiście tak jest. Mimo wszystko nie ma takiej opcji, żebym kiedykolwiek wrócił na etat - zapewnia przedsiębiorca. Fot. Krzysztof Kapica
Dariusz Wróblewski z Rzeszowa po 11 latach pracy na etacie postanowił rzucić stanowisko urzędnicze i założyć własną firmę.

- Należę do z tych osób, które nie potrafią pracować przez osiem godzin w jednym miejscu – uśmiecha się pan Dariusz, z wykształcenia prawnik.Jego hobby to książki. Na co dzień rozwijał więc swoje zainteresowania w tym właśnie kierunku. - Spotykałem się z przyjaciółmi i tłumaczyliśmy książki, które sprowadzaliśmy z zagranicy. Najpierw zapisywałem wszystko w zeszycie, potem przepisywałem na komputerze, by później rozprowadzać je wśród znajomych. I tak to się wszystko kręciło - wspomina.Zaczynał jako wspólnikZajęcie pochłonęło go tak bardzo, że postanowił rzucić etat i skupić się tyko na książkach. Zarejestrował się jako bezrobotny z myślą, że zdobędzie dotację na założenie firmy. Starał się dwa razy. Za każdym razem urzędnicy odrzucali wniosek. Nie pomagała mu też powracająca myśl, że nie poradzi sobie jako przedsiębiorca.- Osobie, która bardzo długo pracowała na etacie, bardzo trudno jest się przestawić. Po prostu się bałem. Nagle musiałbym się przecież zajmować wieloma rzeczami jednocześnie. Na szczęście, gdy byłem na bezrobociu, pojawiła się osoba, która chciała wydać książkę. Sytuacja była dla mnie wymarzona. Osoba ta prowadziła już działalność, ale drugim jej marzeniem było prowadzenie wydawnictwa. Założyliśmy je wspólnie - mówi pan Dariusz.Wydawnictwo prowadził z kolegą przez rok. - On wyłożył pieniądze, ja kontaktowałem się z klientami i uczyłem się, jak prowadzi się taką działalność. No i przede wszystkim nie musiałem robić wszystkiego sam. Przez rok na tyle się wdrożyłem, że postanowiłem założy własną firmę. Zarejestrowałem wydawnictwo „Biały wiatr", a kilka miesięcy później wydałem pierwszą książkę - opowiada.Nie wrócę na etatPonieważ nie miał pieniędzy na założenie firmy, wziął niskoprocentową pożyczkę z Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. - Dostałem 20 tys. zł kredytu na dwa lata. Oddać miałem jedynie 22 tys. zł. Czyli właściwie tyle, ile pożyczyłem. Wydanie jednej książki od początku, czyli od nabycia licencji, przez całą ścieżkę wydawniczą, a więc tłumaczenie, opracowanie okładki, łamanie stron, aż po druk, to koszt 10-13 tys. zł. Trwa do ośmiu miesięcy. Wybieram jednak takie książki, które będą się sprzedawały i zarabiały na kolejne tytuły. I do tej pory mi się to udaje – zapeamnia pan Dariusz.W ciągu pięciu lat działalności zdążył już wypuścić na rynek 15 tytułów. Część z nich to poradniki dotyczące człowieka, medycyny, psychologii. - Wydaję książki dla ludzi i o ludziach, w których można znaleźć receptę na codzienne życie - mówi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie