Cafe Kryzys. Jadłodajnia na skłocie, która wygląda lepiej niż niejeden modny bar

Przemysław Ziemichód
Przemysław Ziemichód
Cafe Kryzys - jadłodajnia na skłocie, która wygląda lepiej niż nie jeden modny bar
Cafe Kryzys - jadłodajnia na skłocie, która wygląda lepiej niż nie jeden modny bar Szymon Starnawski / Polska Press
Cafe Kryzys to wegański bar funkcjonujący w pustostanie. Jest schludny, przytulny, społecznie zaangażowany. Nie zjemy tu niczego, o czym można by porozmawiać z warszawskimi “foodie” na Placu Zbawiciela przy sojowym latte. Jedzenie jest proste, uczciwe i zrobione ze smakiem. Jak cały, funkcjonujący przy Wilczej kolektyw.

Syrena, która uderza w dewelopera
Pięć lat temu grupa aktywistów zajęła opuszczoną kamienicę przy Wilczej. Jak twierdzą, zrobili to w proteście w związku z zamordowaniem Jolanty Brzeskiej, działaczki lokatorskiej, którą znaleziono spaloną w Lesie Kabackim. W tydzień później Kolektyw Syrena zasiedlił pustostan przy Wilczej 30, zamieniając go w “autonomiczną przestrzeń inicjatyw”. Po pięciu latach na parterze zajętego budynku pojawiło się Cafe Kryzys - najdziwniejszy lokal, w którym kiedykolwiek była nasza kamera.

Syrena, bo taką nosi inicjatywny pustostan, jest skłotem, czyli opuszczonym miejscem, które zostało nielegalnie zasiedlone. Od pięciu lat odbywają się tu autorskie spotkania, koncerty, wydarzenia kulturalne. Budynek zyskał drugie życie.

Syrena to - jak piszą o niej jej pomysłodawcy - strajk w imię sprawiedliwości społecznej. Warto dobrze zapamiętać te dwa ostatnie słowa, bo na Wilczej 30 są one odmieniane przez niemal wszystkie przypadki. Sprawiedliwa społecznie jest też skłoterska kuchnia. Dania są tanie, bo większości bywalców nie stać na frykasy serwowane w slow foodowych barach. Są też wegańskie, bo jak tłumaczy Maria Burza, członkowie spółdzielni sami nie jedzą mięsa i sami sprzeciwiają się przemysłowi mięsnemu.

Zobacz też: Kooperatywa spożywcza "Dobrze". Ekologia nie jest fanaberią bogatych

Rewolucji nie robi się na pusty żołądek
Choć zaaranżowana w pustostanie, Cafe Kryzys jest schludniejsza niż niejeden modny warszawski pub. W środku znajdziemy zaledwie kilka stolików oraz krzeseł, zaimprowizowany bar oraz znajdującą się za nim kuchnię. Przychodzimy do Kryzysu w porze obiadowej. Wewnątrz nie brakuje klientów. Na pierwszy rzut oka lokal sprawia wrażenie fanaberii dla anarchizującej młodzieży. Chwila spędzona w tej dziwacznej jadłodajni sprawia, że szybko zmieniamy zdanie. W kolejce ustawia się matka, obok niej dziewczyna ze szkolnym plecakiem, zapewne jej córka. Do Kryzysu czasem zaglądają bezdomni, czy okoliczni mieszkańcy. Powodem ich wizyt są przede wszystkim niskie ceny.

Za porcje zupy, drugie danie i ciasto zapłacimy około 10 złotych. Menu jest improwizowane, zmienia się z tygodnia na tydzień. My próbujemy pierogów z grzybami oraz wegańskich kotletów z surówką i ryżem. Porcja jest obfita, jedzenie smaczne i wbrew pozorom wcale nie udziwnione.

Jak przystało na lewicowo-anarchistyczną jadłodajnie na półce z książkami znajdziemy trochę zaangażowanej literatury, książek feministycznych, lewicowych i anarchistycznych klasyków, paręnaście nowych wydawnictw analizujących społeczne skutki kapitalizmu. W weekend, nad przyszłością ruchów lokatorskich, lewicy i idei feministycznych debatują zapraszani goście. Czy Cafe Kryzys jest odpowiedzią na wszystkie problemy Warszawy? Z pewnością nie. Pewnie także nie uda im się uleczyć świata z całego zła. To, co jednak udaje im się bardzo dobrze to wegańska kuchnia. I choćby tylko z tego powodu warto na Wilczą zajrzeć.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
warszawiak
Hahaha tak ! restauracja w budynku z którego ludzie musieli się wynieść bo grozi zawaleniem ! wspierajmy takie inicjatywy to przecież wspaniałe jak anarchiści za piniądze państwa nielegalnie ciągną wodę i prąd itd. Niech dlaje wycinają ściany nośne w tej mocnej konstrukcji! Brawo!!!
g
gość
Tak wspierajmy prowadzenie knajp w budynkach grożących zawaleniem w których zarówno woda jka i prąd są nielegalnie ciągnięte na koszt miasta! Genialne!
P
Poomex
Solidarność naszą bronią!
e
e
Też się miałam za cwaniarę, ale przy kamerze tak się niektórym dzieje, nie ważne, jak się jest wygadanym i płynnym na co dzień. Tych yyy się w ogóle nie słyszy wtedy :)
A co do nawalenia w głowie, to to wegańskie jest chyba jednym z najlepszych możliwych- na tle nierefleksyjności i wygodnictwa empatia jest naprawdę w porządku przywarą ;)
l
llll
yyyyy skąd się biorą tacy ludzie? yyyy działaczka lokatorska yyyy działanie przeciw patologią które produkuje się mieście yyy walczymy przeciw yyyy zwierząt yyy przeciw yyy sprzeciwiamy się chowowi klatkowemu yyy!! wegetarianki dobrze mają nawalone w głowie.
Z
Z.
Wielkie brawa dla kolektywu!
Dodaj ogłoszenie