"Hamlet" w Teatrze Dramatycznym. Sztuka o bezwzględnym mordercy [recenzja]

Maja Margasińska
Może wstyd to przyznać, ale "Hamlet" jest jedną z najmniej lubianych przeze mnie sztuk Szekspira. Kiedy ktoś mówi, że utożsamia się z duńskim księciem, kręcę nosem. Spójrzmy prawdzie w oczy: cała sztuka jest niespójna, a sam Hamlet – bierny i nieznośny. O dziele tym powstały tomy literatury, dlatego w teatrze nie interesuje mnie już co, tylko JAK. I w spektaklu Tadeusza Bradeckiego, zrealizowanym w Teatrze Dramatycznym, tylko to JAK ma znaczenie.

Akcja sztuki ma miejsce w ponurych, ciemnych wnętrzach i na mglistych pustkowiach. Wszędzie pobrzmiewa ton żałoby i przeczucie śmierci. Cały dramat bierze się stąd, że Hamlet zwleka. Dlaczego? Przecież potrafi działać, kiedy trzeba – z jaką swadą zabija Poloniusza! Laertes nie podziela jego wątpliwości w kwestii zemsty za śmierć ojca. Hamlet nienawidzi stryja, gardzi matką. A jednak zwleka. Bawi się, gra, udaje wariata. Po co?

Wydaje się, że jest to coś, co wreszcie wyrwało go z marazmu i nudy, zawieszenia w próżni bycia następcą tronu, co wytrąciło go z utartego toru, jakim były studia filozoficzne, tracenie czasu na krotochwilach z koleżkami i romans z "nieodpowiednią" dziewczyną. Wreszcie wydarzyło się coś, co Hamleta zainteresowało. Nie na tyle, żeby przestał być skupiony wyłącznie na sobie, ale na tyle, żeby zadał sobie pytanie o to, kim jest. Jednak zamiast się samookreślić, przez większość czasu pragnie być kimś innym, albo w innej sytuacji. Gdyby nie Laertes, nigdy nie dokonałby zemsty.

Hamlet Krzysztofa Szczepaniaka jest zimny, niemal psychopatyczny. Niszczy wszystkich i wszystko, w końcu sam świadomie idzie na śmierć. Nikogo nie kocha, niczego nie pragnie. To młody Ryszard III: bezwzględny morderca i lodowaty strateg. Szczepaniak jest w tej roli niezwykle przekonujący, doskonały. Zwykłe w przypadku wszystkich wystawień pytanie, czy Hamlet kocha Ofelię, w spektaklu Bradeckiego jest nie na miejscu. Nie tylko dlatego, że Hamlet jest wyobcowany, lecz przede wszystkim dlatego, że Ofelia Martyny Byczkowskiej jest gęsią. Irytującą, głupią i niestety niewiarygodną.

To bardzo źle zbudowana rola, nieprzystająca ani do możliwości, ani do innych ról Byczkowskiej. Szkoda, że reżyser zapomniał, że historia Ofelii jest lustrzanym odbiciem historii Hamleta, i nie potraktował jej poważnie. W takim ukazaniu postaci niewiarygodne jest ani szaleństwo dziewczyny, ani jej domniemane samobójstwo. Jaki bowiem miałaby mieć motyw? Śmierć ojca? Blaga. Nie przepadała za nim za jego życia i nie była z nim specjalnie związana. Utracenie Hamleta? Ale przecież utraciła go już wcześniej i zniosła to całkiem dobrze. I jeśli zgodziliśmy się już, że Hamlet nigdy jej nie kochał, to znika nam najważniejszy rys osobistego dramatu duńskiego księcia. Może dlatego tak ciężko nam się z nim identyfikować. Wielka szkoda.

Warto wspomnieć za to o bardzo dobrym Mateuszu Weberze w roli Horacego i znakomitym Mariuszu Wojciechowskim – jego Poloniusz nie jest ciekawskim i głupim błaznem, lecz człowiekiem, który doskonale wie, co robi. Jak zwykle doskonały jest Adam Ferency (zwłaszcza w roli Pierwszego Grabarza) i Henryk Niebudek (owacja na stojąco za etiudę Ozryka!). Ciekawy jest również Fortynbras Modesta Rucińskiego, jednak uczciwie będzie przyznać, że na scenie liczy się Szczepaniak, a potem długo, długo nikt.

Za każdym razem, gdy idę do teatru na „Hamleta", zastanawiam się, po co dziś go brać na warsztat. Co nowego można jeszcze o nim, za jego pomocą, powiedzieć? W spektaklu Bradeckiego nie ma niczego nowatorskiego – to „Hamlet", jakiego doskonale znamy. Bardzo poprawnie i bardzo przyzwoicie zrobiony. Ale bez Krzysztofa Szczepaniaka byłby tylko kolejnym z „Hamletów", których nie zapamiętaliśmy.

"Hamlet"
reż. Tadeusz Bradecki
Teatr Dramatyczny w Warszawie
premiera 18 stycznia 2019

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie