Kuchnia Konfliktu, czyli kaukaskie jedzenie w Warszawie i ucieczka z Czeczenii. "My, uchodźcy, nie jesteśmy sami"

Alicja Glinianowicz
Alicja Glinianowicz
Udostępnij:
Kuchnia Konfliktu to miejsce na mapie Warszawy, gdzie nie tylko dostaniemy pyszne jedzenie kaukaskie i kupimy regionalne produkty, ale także wesprzemy projekt społeczny za którym stoją osoby przybyłe do Polski m.in. z Czeczeni i Dagestanu. Lokal od kilku lat jest miejscem integracji. "Będąc tutaj zrozumiałam, że my uchodźcy nie jesteśmy sami, że niektórzy Polacy też są w bardzo trudnej sytuacji" – mówi w rozmowie z naszą redakcją Khedi Alieva.

Kuchnia Konfliktu, znajdująca się przy ulicy Wilczej 60 w Warszawie, powstała z inicjatywy Jarmiły Rybickiej, która blisko pięć lat temu postanowiła wesprzeć uchodźców przybyłych do Polski i dać im szansę na legalne zatrudnienie oraz odnalezienie się w nowej dla nich rzeczywistości. Nazwa lokalu przypomina o tym, że osoby, które tam trafiają, mają wspólny mianownik – kraj, z którego pochodzą ogarnięty jest konfliktem.

Kuchnia Konfliktu, czyli kaukaskie jedzenie w Warszawie i uc...

Od ponad miesiąca za bistro-sklep odpowiada Khedi Alieva, założycielka Fundacji Kobiety Wędrowne, która ponad 9 lat temu przyjechała do Polski z Czeczenii. Obecnie w Kuchni Konfliktu, która prowadzona jest przez fundację, pracuje siedem osób. Pochodzą one z Czeczeni i Dagestanu.

- Parę lat temu na spotkaniu z burmistrzem dzielnicy Śródmieście Jarmiła powiedziała, że zostawi to miejsce komuś i teraz oddała je nam. Dużo osób przychodzi do mnie i prosi o pomoc, o możliwość pracy tutaj – mówi w rozmowie z nami Khedi Alieva. – Kobietom w takim wieku jak ja, w hidżabie, bardzo trudno jest znaleźć legalną pracę, która zapewnia ubezpieczenie. Praca jest, ale na czarno, a dla mnie to przestępstwo. Dlatego jestem wdzięczna Jarmile, która przejęła mnie do bistra – dodaje.

Kuchnia Konfliktu pomaga polskim seniorom

Khedi Alieva wraz ze swoją siostrą, aby okazać wdzięczność Polakom, postanowiły dzielić się jedzeniem z ludźmi starszymi, będącymi w potrzebie. Zaczęło się dosyć nietypowo, bo… od szycia XVII-wiecznych sukien. To było trzy lata temu.

- Moja siostra jest krawcową, więc w ramach wdzięczności dla Polaków, szyłyśmy XVII-wieczne suknie dla seniorów z Gdańska. Później wpadłyśmy na pomysł, że będziemy przygotowywać regionalne jedzenie i dzielić się nim ze starszymi osobami – wyjaśnia nasza rozmówczyni. – Będąc tutaj zrozumiałam, że my uchodźcy nie jesteśmy sami, że niektórzy Polacy też są w bardzo trudnej sytuacji. Starsi ludzie nierzadko dostają miesięcznie 1300-1500 złotych i muszą z tego opłacić mieszkanie, na życie zostaje im potem 300 złotych.

Kuchnia Konfliktu ma już swoich stałych klientów, pojawiają się też nowe twarze.

- Nawet wczoraj przyszła do mnie pani i zapytała czy może dostać od nas kur-ze, czyli pierogi dagestańskie – opowiada Khedi. – Osoby starsze w Polsce nie do końca jeszcze rozumieją naszą kulturę. Zdarza się, ze później ci ludzie także w ramach wdzięczności, przynoszą nam mięso czy wino. A nam przecież nie wolno alkoholu! – śmieje się.

Kuchnia Konfliktu, czyli kaukaskie jedzenie w Warszawie i ucieczka z Czeczenii
Szymon Starnawski

W czasie pandemii, kiedy ogłoszono lockdown, bistro miało zostać zamknięte. Jednak to oznaczałoby dla tego miejsca upadek. Nikt nie udźwignąłby kosztów utrzymania. Dlatego właścicielki lokalu stworzyły w Kuchni Konfliktu także sklep z produktami regionalnymi. Dzięki temu przetrwały najgorsze miesiące.

Kuchnia Konfliktu to możliwość spróbowania kaukaskich przysmaków

Miejsce na Wilczej 60 proponuje jedzenie kaukaskie – z Gruzji, Czeczenii, Dagestanu i Tadżykistanu. Potrawy są w pełni wegetariańskie. - Na początku nie mogłam zrozumieć tego smaku sojowego mięsa, ale tofu bardzo polubiłam – zdradza nam współwłaścicielka Kuchni Konfliktu.

Kobiety prowadzą sprzedaż domowych zup, przetworów i różnego rodzaju dań głównych, takich jak np. czepałgsz, czyli placki czeczeńskie z twarogiem lub ziemniakami, manty – kaukaskie pierogi czy hingałsz – placki czeczeńskie z dynią i batatami. Można tam także dostać na deser baklawę.

Kuchnia Konfliktu, czyli kaukaskie jedzenie w Warszawie i ucieczka z Czeczenii
Szymon Starnawski

"Każda kobieta jest wędrowna"

Na jednej ze ścian lokalu wisi duży plakat Marty Frej przedstawiający Khedi i Jarmiłę z napisem "Jestem kobietą wędrowną, bo...". W tle widać lecące żurawie.

Kuchnia Konfliktu, czyli kaukaskie jedzenie w Warszawie i ucieczka z Czeczenii
Szymon Starnawski

- Kiedy Czeczeni umierają, zawsze wracają do domu. Nigdy nie są chowani gdzieś w innej ziemi. Te ptaki to symbolizują. Ja zawsze powtarzam, że my chcemy do domu i że emerytury tutaj nie dostaniemy. Nie będziemy tu tak długo. Dobrze mi w Polsce, ale też bardzo chciałabym wrócić i znów zobaczyć rodzinne miejsca – przyznaje nasza rozmówczyni. – Każda kobieta jest wędrowna. Ten napis na plakacie każdy może odnieść do siebie. "Jestem kobietą wędrowną", bo chcę. Bo mogę. Bo jestem silna. Bo mam w sobie moc. Bo mam dość.

Kuchnia Konfliktu otwarta jest od poniedziałku do piątku w godz. 9.00-19.30 i w soboty od godz. 9.00 do 17.00.

Przypomnijmy, że napływ ludności z Kaukazu do Polski rozpoczął się jeszcze podczas pierwszej wojny czeczeńskiej, która miała miejsce w latach 1994–1996. Następny konflikt na tych ziemiach w latach 1999-2009 także przyczynił się do tego, że wielu Czeczenów w emigracji widziało szansę na spokojne życie. Ciężko jest oszacować ile dokładnie osób z tego regionu przybyło do Polski, jednak jak wspominał Wojciech Górecki, autor książek o Kaukazie, przez nasz kraj mogły "przewinąć się" nawet dziesiątki tysięcy uchodźców.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie