Studzienka blokowała ruch na Prymasa Tysiąclecia. Drogowcy przyjechali po 8 godzinach i... ustawili barierki

red
fot. www.facebook.com/ZDM.Warszawa
W nocy z wtorku na środę, na pasie drogowym w alei Prymasa Tysiąclecia zniknął właz od studzienki kanalizacyjnej. Sytuacja spowodowała spore utrudnienia, na miejscu pojawiły się różne służby i... niczemu nie zaradziły. O szczegółach akcji piszemy w artykule poniżej.

Korki w alei Prymasa Tysiąclecia nie są niecodziennym widokiem, jednak dziś zaczęły pojawiać się już od 6 rano. Przyczyną była dziura w pasie drogowym, o której poinformował policję jeden z kierowców. Około północy na miejscu pojawił się radiowóz, który zabezpieczał wybrakowaną studzienkę. Policjanci dwa razy informowali dyżurnego technicznego miasta o zaistniałej sytuacji, jednak służby drogowe pojawiły się dopiero po ośmiu godzinach. Jak się później okazało nie po to, by zamontować w studzience nowy właz, a odciążyć policyjny patrol.

Gdy pojawili się drogowcy, policjanci odjechali. Jaki pomysł na rozwiązanie problemu zaprezentował Zarząd Dróg Miejskich? Wokół felernej studzienki rozstawili barierki, a na Twitterze dumnie zakomunikowali, że teraz nic już nie sprawia zagrożenia dla użytkowników drogi. Chwilę przed godziną 10 na miejscu pojawili się pracownicy wodociągów miejskich. Przywieźli nawet nowy właz, jednak na niewiele się to zdało. Podczas próby montażu klapy, okazało się, że jest za mała. Wodociągowcy zmierzyli otwór i tyle ich widziano. Pojawia się pytanie, czy będący na miejscu drogowcy nie mogli zmierzyć dziury przed przyjazdem pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji? A może zrobili to, ale nastąpiły problemy w komunikacji na linii drogowcy-wodociągowcy? Tego nie wiemy, jednak pewne jest, że akcja mogła przebiec znacznie sprawniej. Tymczasem na miejsce przyjechali kolejni wodociągowcy. Tym razem z firmy prywatnej. Ponownie wykonali pomiary i odjechali w tylko sobie znanym kierunku.

Zwrotem akcji miał być powrót miejskich wodociągowców. Około godziny 11 przywieźli kolejne klapy, dla pewności dwie. Mimo wykonania pomiarów otworu, żaden z dostarczonych włazów nie pasował do studzienki. W efekcie tego jeden pas ruchu wciąż jest wyłączony z użytku. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji więcej zrobić nie może, bo innych włazów nie posiada. Finalnie drogową katastrofę naprawić ma konserwator Zarządu Dróg Miejskich. Być może prace wykona dopiero nocą, by jak twierdzi Karolina Gałecka, rzecznik ZDM-u, nie powodować utrudnień. Na zamontowanie nowego włazu drogowcy dali sobie jeszcze 24 godziny.


Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie