„Kolumb” bohater czy rozbójnik? Tajemnicze losy żołnierza, przemytnika i marynarza

Piotr Wróblewski
Piotr Wróblewski
Grupa powstańców z Batalionu "Zośka" na Starówce. Trzecia z lewej sanitariuszka Danuta Mancewicz "Danusia", czwarty z lewej por. Bolesław Górecki "Śnica", drugi z prawej kpr. pchor. Jan Myszkowski-Bagiński "Bajan". U dołu kadru plut.pchor. Czesław Kraśniewski "Kryst"
Grupa powstańców z Batalionu "Zośka" na Starówce. Trzecia z lewej sanitariuszka Danuta Mancewicz "Danusia", czwarty z lewej por. Bolesław Górecki "Śnica", drugi z prawej kpr. pchor. Jan Myszkowski-Bagiński "Bajan". U dołu kadru plut.pchor. Czesław Kraśniewski "Kryst" MPW
Udostępnij:
Krzysztof Sobieszczański ps. „Kolumb” to idealny bohater filmu sensacyjnego. Brawurowe akcje, jak choćby wysadzenie niemieckiego pociągu, łączył z hulaszczym życiem. „Kolumb” - mimo, że walczył w Powstaniu Warszawskim - na pewno nie zasłużył na pomnik. Za niektóre akcje dostał odznaczenia, za inne trafił do więzienia (i to wcale nie z powodów politycznych).

Słynny "Kolumb"

Antek” kręci kierownicą, „Kolumb” naciska naraz hamulec i sprzęgło. Furgonetka Kedywu odwraca się z piskiem. Po chwili sunie na wstecznym w kierunku czołgu. Z paki lecą granaty przeciwpancerne. Niemieccy żołnierze wyskakują. Poddają się. Powstańcy przejmują czołg, jeden z dwóch zdobytych w czasie walk. Nazwą go „Magda”, prawdopodobnie na cześć partnerki jednego z żołnierzy. Naprawią, namalują na nim biało-czerwoną szachownicę oraz powstańczą kotwicę i wyślą do boju.

Brawurowa akcja wydarzyła się 3 sierpnia 1944 roku. Krzysztof Sobieszczański ps. „Kolumb” nie mógł trzymać kierownicy, gdyż dwa dni wcześniej odłamki granatu poharatały mu rękę. Antoni Wojciechowski ps. „Antek” dostał w nogi. Obaj należą do „Kolegium A”, jednego z najbardziej doświadczonych oddziałów walczących w powstaniu. Wywodzi się z Kedywu, czyli grupy sabotażowo-dywersyjnej Armii Krajowej. O jej działaniach można by nakręcić niejeden film sensacyjny.

Zapomniany sukces

Pierwszego dnia niepodległościowego zrywu, tuż po Godzinie „W”, ruszyli na magazyn Waffen-SS znajdujący się na Muranowie przy ulicy Stawki 4. Po krótkiej walce żołnierze dowodzeni przez Stanisława Sosabowskiego „Sasinka” (syn generała Wojska Polskiego) zdobyli tony żywności, koce, buty, a także bluzy SS zwane „panterkami”. Przy okazji uwalniając około trzydziestu więźniów: węgierskich i greckich Żydów, którzy zapewne wkrótce trafiliby do obozu zagłady. Wielki sukces powstańców, dziś nieco zapomniany.

„_Magazyny zawierały całą masę najrozmaitszych produktów: cukier, kaszę itd. Dowiedziałem się już po wojnie, że ludność Starego Miasta przetransportowała na plecach tony tego pożywienia. Dzięki temu Stare Miasto, przez trzy tygodnie walk odcięte od świata, miało co jeść_” - wspomina Stanisław Likiernik ps. „Stach” w książce „Diabelne szczęście czy palec Boży?”

„Panterki” pomogły Polakom 31 sierpnia, podczas wycofywania się ze Śródmieścia. Dowódca oddziału „Zośki” - Andrzej Romocki ps. „Morro” - nakazał ukrywającym się przez cały dzień w piwnicach Pałacu Zamoyskiego żołnierzom zdjęcie opasek i ubranie bluz SS. W ten sposób pod osłoną nocy przeszli przez silnie obstawiony Ogród Saski. Niemcy byli pewni, że to ich kompani. Strzały „przywitały” ich dopiero od zdezorientowanych żołnierzy AK. Na szczęście szybko przerwano ostrzał. Ten podstęp uratował im życie. Był to bowiem jedyny oddział, który ewakuował się górą, a nie kanałami.

- Złożenie kwiatów przy tablicy upamiętniającej podpisanie przez płk. Antoniego Chruściela „Montera”, dowódcę Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, rozkazu rozpoczęcia Powstania Warszawskiego
Godzina rozpoczęcia: 9.00
Miejsce: ul. Filtrowa 68 (dawna siedziba konspiracyjnej kwatery Okręgu Warszawskiego AK)

- Uroczystości przy pomniku Mokotów Walczący – 1944
Godzina rozpoczęcia: 10.00
Miejsce: Park im. gen. G. Orlicza-Dreszera

po zakończeniu uroczystości: Marsz Mokotowa - przemarsz ul. Puławską do ul. Dworkowej

- Złożenie kwiatów pod pomnikiem gen. Stefana Roweckiego „Grota”
Godzina rozpoczęcia: 13.15
Miejsce: Róg ul. F. Chopina i Al. Ujazdowskich

- Uroczystości przy pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej
Godzina rozpoczęcia: 14.00
Miejsce: ul. Wiejska

- Złożenie kwiatów przy grobie gen. Antoniego Chruściela „Montera”
Godzina rozpoczęcia: 16.00
Miejsce: Cmentarz Wojskowy na Powązkach


- Godzina „W” – oddanie hołdu Powstańcom Warszawskim
Godzina rozpoczęcia: 17.00 
Miejsce: Mur Pamięci, Muzeum Powstania Warszawskiego oraz inne miejsca na terenie całego miasta

- Akcja społeczna „Wolność łączy”
Godzina rozpoczęcia: 17.00
Miejsce: Miejsca pamięci Powstania Warszawskiego na terenie całego miasta

- Uroczystości przy pomniku Polegli-Niepokonani. Modlitwa międzyreligijna
Godzina rozpoczęcia: 19.30
Miejsce: Cmentarz Powstańców Warszawy

- Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki – wspólne śpiewanie piosenek powstańczych z udziałem orkiestry i chóru pod kierownictwem Jana Stokłosy
Godzina rozpoczęcia: 20.30 
Miejsce: pl. marsz. J. Piłsudskiego

- Uroczystości na Kopcu Powstania Warszawskiego. Rozpalenie Ogniska Pamięci
Godzina rozpoczęcia: 21.00
Miejsce: Bartycka


- Uroczysta premiera spektaklu teatralnego „Król Lear” Williama Szekspira w reż. Agnieszki Korytkowskiej - wstęp z zaproszeniem
Godzina rozpoczęcia: 24.00
Miejsce: Sala pod Liberatorem, Muzeum Powstania Warszawskiego

75. rocznica Powstania Warszawskiego. Program obchodów w War...

„Kolumb” już wtedy nie walczył. Raniony w rękę sprawdzał się jako pół-kierowca, w duecie z „Antkiem” do 11-12 sierpnia wozili rannych z Woli na Stare Miasto. Potem szpital. Emil Marat, który w książce „Sen Kolumba” szczegółowo prześledził jego losy, nie znalazł informacji czy znów został trafiony, czy ręka wymagała dalszej rehabilitacji. Wiadomo jednak, że oddział „Kolumba” został zdziesiątkowany i włączony do batalionu „Zośka”. Sobieszczański na front wraca po tygodniu. Nie na długo, bowiem w czasie walk na Konwiktorskiej (23/24 sierpnia) zostaje trafiony w kolano. To dla niego koniec walki.

Resztę powstania „Kolumb” spędzi w szpitalu. Najpierw „Pod Krzywą Latarnią”, ale po tygodniu przyjdzie rozkaz ewakuacji do Śródmieścia. - Nastąpiła ewakuacja kanałami. Wyszedłem (…) na Długiej, wziąłem lekko rannych, między innymi oczywiście mojego przyjaciela „Kolumba” i tych, którzy chodzili - wspominał Jerzy Kaczyński, pseudonim „Doktor Bogdan”. - Reszta musiała zostać. Schowałem broń za pazuchę, no i poszliśmy (…). W kanałach było bardzo „wesoło”, po kolana szamba i włazy nad nami przez które Niemcy od czasu do czasu wrzucali granaty, tak że każde przejście pod włazem to była potworna droga - opowiadał „Doktor Bogdan”, który leczył „Kolumba” w czasie Powstania Warszawskiego. Później obaj dzielili jeden barak w obozie dla jeńców wojennych, w niemieckim Zeithein nad Łabą. Z którego zresztą „Kolumb” uciekł. Ku przygodzie.

Nietypowy bohater

Krzysztof bierze udział w wielu brawurowych akcjach podczas wojny. W Kedywie jeździ przebrany za oficera SS (biegle mówi po niemiecku), uczestniczy w akcji kradzieży leków z fabryki medykamentów Ludwika Spiessa na Tarchominie oraz wysadzeniu pociągu Nazistów pod Warszawą. To ważny członek oddziału „Stasinka”, często delegowany do plutonów egzekucyjnych.

Grupa bojowników z Żoliborza, „Kolegium A”, to dobrzy kumple, a zarazem na pewno nie pomnikowi bohaterowie. „Dla adrenaliny ryzykowali bardziej, niż było niezbędne. Uzależniali się od tego, w sensie dosłownym - choć brzmi to nieco banalnie - zapominali o strachu.

Żyli od akcji do akcji. Często działali na granicy przyzwolenia dowódców, potrafili naciągać meldunki, byle tylko uzasadnić konieczność podjęcia działań przeciw Niemcom” - pisze w „Śnie Kolumba” Emil Marat. Pewnego dnia „Kolumb” kradnie kabriolet BMW należący do niemieckiego dygnitarza, innym razem „pożycza” kapę na łóżko z ewakuowanego mieszkania kolegi. W Wigilię 1943 najpierw wraz z kolegami piją, a potem biorą bez pytania samochód Kedywu i jadą na zakupy. Po wieczorze spędzonym prawdopodobnie w barze, ledwo trzymając się na nogach, wsiadają za kółko. Wóz rozbijają na pierwszej-lepszej miejskiej latarni. „Antek”, nieodłączny towarzysz „Kolumba”, zostaje złapany przez policję. AK musi używać swoich koneksji, i niemałych pieniędzy, żeby go wyciągnąć z więzienia.

Sobieszczański, rocznik 1916, nieco starszy od kolegów, zdaje się nie zważać na niebezpieczeństwo. Jego życiorys, czego nie znajdziemy w oficjalnych kronikach Muzeum Powstania Warszawskiego, ma wiele rys. Wojna zastała „Kolumba” w niemieckim więzieniu. Trafia tam za kradzież eleganckiego jachtu z portu w Gdańsku. Nieco wcześniej ucieka z wymarzonej służby w Marynarce Wojennej RP.

Zobacz też: Pokolorowane Powstanie Warszawskie. Te zdjęcia pokazują jego wszystkie tajemnice! [ZDJĘCIA]

Pokolorowane Powstanie Warszawskie. Te zdjęcia pokazują jego wszystkie tajemnice [ZDJĘCIA]

Pokolorowane Powstanie Warszawskie. Te zdjęcia pokazują jego...

Ale to nie koniec. „Kolumb” nie nauczył się zbytnio na błędach młodości. Po powrocie do Warszawy prowadzi hulaszcze życie. Zemści się to już na początku 1941. Po pijatyce w jednym z barów trafia na Pawiak - za śpiewanie antyniemieckich piosenek. Stamtąd prosto do Auschwitz.

Z pobytem Krzysztofa w obozie zagłady wiąże się dość dziwna historia. Był on jednym z 57 więźniów z warszawskich transportów, którzy zwyczajnie zostali zwolnieni z odbywania kary. Podobno wystarała się o to matka „Kolumba” - Stefania - która z kolei powołała się na rodowód rodziny związany z gałęzią rodu Hohenzollernów.

„Kolumb” stanie się popularny za sprawą książki Romana Bratnego „Kolumbowie. Rocznik 20”. Choć warto sprostować, że autor zlepił tytułowego bohatera z dwóch prawdziwych żołnierzy-inteligentów: Stanisława Likiernika „Staszka” i Krzysztofa Sobieszczańskiego „Kolumba”. Tak czy inaczej książka doskonale pokazuje losy chłopaków, których młodość przypada na czas wojny. Na pewno nie można odmówić im bohaterstwa. Ale zarazem warto dodać, że na ich nieskazitelnym wizerunku mitycznych chłopców z powstania pojawia się kilka rys.

„Kolumb” po wojnie żyje tylko pięć lat. Para się przemytem broni i samochodów, wydobywa także statki zatopione na Morzu Śródziemnym. Ginie - w niewyjaśnionych okolicznościach - w 1950 roku. Wiadomo jedynie, że wypadł za burtę jachtu między Genuą a Cannes.

Korzystałem z książek: „Sen o Kolumbie” Emila Marata, „Kolumbiowie. Rocznik 20” Romana Bratnego, a także ze wspomnień walczących w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.


Zobaczcie też: [Powstańcy walczą o pamięć. "Możemy być dumni z naszego miasta"

](https://warszawa.naszemiasto.pl/powstancy-walcza-o-pamiec-mozemy-byc-dumni-z-naszego-miasta/ar/c1-4747509)

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Proszę Pana, jak Pan już tak plagiatuje na żywca, to proszę przynajmniej tytuł książki podać prawidłowo: nie "Sen o Kolumbie", ale "Sen Kolumba".

Raczej nie pozdrawiam. Emil Marat
Dodaj ogłoszenie