Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Najsłynniejszy blok Warszawy. W PRL mieszkała tu partyjna śmietanka. Prywatny park, parking podziemny i inne cuda tej epoki

Kamil Jabłczyński
Kamil Jabłczyński
Apartamentowiec wybudowany w czasach PRL, blok dla wybranych obywateli, ukryta perła. Nie brakuje określeń na wybudowany przy ulicy Koziej 9 blok, który kryje mnóstwo niesamowitych historii. Wszyscy mieszkańcy się w nim znali i znają do dzisiaj, standard życia na tle innych Polaków był niezwykle wysoki i część z nich płaciła za to stygmatyzowaniem. Mieszkali i mieszkają tam znani aktorzy, inteligencja, przedstawiciele władzy. Zapraszamy na wycieczkę po unikalnym w skali Warszawy budynku.

Miejsce dla wybranych

Dom, który jest bohaterem tego tekstu, ukryty jest w samym sercu miasta. Ulica Kozia przebiega pomiędzy Krakowskim Przedmieściem, a Placem Teatralnym - na który zresztą wychodzi się z bramy od strony Moliera. Absolutna perła architektoniczna tamtego okresu. Tym bardziej jeżeli spojrzymy na budowane masowo bloki z wielkiej płyty czy wcześniej np. Osiedle Za Żelazną Bramą. Dość powiedzieć, że mieszkańcy po jednej stronie z okien patrzyli na Pałac Kultury i Nauki, a z drugiej kamienice Starego Miasta i wieże Zamku Królewskiego, później też Stadion Narodowy. Wszystko uzupełniała słyszalna muzyka ze szkoły baletowej.

Najsłynniejszy blok Warszawy. W PRL mieszkała tu partyjna śm...

Od strony kaskadowej, widzimy małe lufciki i boczne okna. Zwłaszcza patrząc od północnej strony robi to niesamowity efekt. W tym miejscu oryginalnie były w mieszkaniach kuchnie, później niektórzy przenosili sobie w to miejsce łazienki - mówi mi osoba, która mieszkała przez wiele lat na Koziej 9. Na wyposażeniu niektórych mieszkań znajdowała się Szafa Gdańska. Potężny mebel wstawiano do mieszkań jeszcze podczas budowy. Zanim wstawiono okna. Inaczej by się nie zmieścił. Kompletnym szokiem jest dla mnie fakt, że budynek posiada... podziemny garaż! Wyobrażacie sobie coś takiego w czasach PRL? Jak słyszę, przez lata pojawiały się niepotwierdzone plotki, że były tam także schrony.

Mieszkańcy V.I.P.

Wśród mieszkańców bloku można było odnaleźć architekta tej nieruchomości, dawnego prezesa Narodowego Banku Polskiego, pracowników ministerstw i samych ministrów i innych członków PZPR. O tym, że blok na Koziej przyciąga nawet dziś niech świadczy, że kilka lat temu wprowadził się tam znany aktor. - Pamiętam, że na parterze mieszkał milicjant. Jego rola polegała na tym, że pilnował porządku. I nie mam na myśli hałasu, a raczej potencjalnych włamań i napadów. Każdy bowiem wiedział, że mieszkali tu dobrze sytuowani obywatele. W latach 70. i 80. XX wieku dochodziło do aktów przemocy, kradzieży - opowiada mi mieszkaniec Koziej. Później zdarzyło się, że kogoś napadnięto w windzie czy po wyjściu z klatki schodowej.

Mieszkańcy bloku na Koziej mieli też służbę. Kucharka czy opiekunka do dzieci była czymś naturalnym. Choć przecież PRL głosił równość społeczną i koniec burżuazji. Wśród młodszych osób dochodziło wręcz do stygmatyzowania. Przypinano im łatkę dzieci komunistów, w szkole byli mniej lubiani, okradani z drogich ubrań czy innych przedmiotów. Zresztą można powiedzieć, że w samym bloku na Koziej 9 też byli w jakiś sposób podzieleni czy przyporządkowani do swojego statusu. Dlaczego?

Każda klatka to inne mieszkania

Stojąc twarzą do budynku, od strony ulicy Moliera, w klatce schodowej po lewej stronie były najmniejsze mieszkania. Miały po około 60 - 70 metrów kwadratowych. Znajdowały się tam kameralne i bardzo prywatne, balkony. Były odgrodzone od sąsiednich ścianą. W każdym z mieszkań jedno pomieszczenie było półokrągłe z ulokowanym na tej ścianie oknem. W środkowej klatce mieściły się większe mieszkania, które mogły mieć od 80 do 100 metrów kwadratowych. W ostatniej części bloku znajdowały się największe mieszkania. Były one dwupoziomowe i liczyły po około 140 metrów kwadratowych. Zdecydowanie najbardziej eleganckie i przeznaczone dla najważniejszych mieszkańców.

Blok przy ulicy Koziej 9
Kamil Jabłczyński

Do nieruchomości przynależał ogródek, namiastka parku z kilkom alejkami, zielenią i mający swojego stróża. Dopiero po latach od zmiany ustroju miasto stołeczne zdecydowało o udostępnieniu tego terenu wszystkim mieszkańcom. Jedna z teorii mówi, że ze względu na wszystkie te luksusy, niezwykłą jakość wykonania i walory architektoniczne dom na Koziej 9 został tak ukryty. Jego umiejscowienie i kształt sprawiały też, że okna były chronione przed wiatrem, a samo miejsce świetnie wyciszone. Nie słychać tłumów ze Starego Miasta, a i ryk silników przy okazji rajdów w centrum Warszawy był ledwo słyszalny.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny egzotycznych wycieczek mocno w dół?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na warszawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto