reklama

Jak pogodzić Elvisa Presleya i Rihannę [WYWIAD Z THE BASEBALLS]

Marcin ŚpiewakowskiZaktualizowano 
Wywiad z The Baseballs fot. Sven Sindt
Pochodzącą z Niemiec grupę The Baseballs tworzy siedem osób, ale najważniejszym ogniwem jest trzech wokalistów: Basti, Sam i Digger. Założenie, które im przyświeca, jest bardzo proste - łączą miłość do muzyki rockabilly i stylistyki rodem z lat 50. ze współczesnymi hitami. Na koncercie usłyszymy więc największe przeboje m.in. Lady Gagi, Lorde, Rihanny, Katy Perry czy 50 Centa w aranżacjach à la wczesny Elvis Presley.

O Elvisie, początkach The Baseballs, polskich fanach, dziewczynach bijących się podczas koncertów i o tym, dlaczego warto zobaczyć zespół na żywo w Warszawie i Wrocławiu rozmawialiśmy z Bastim, jednym z wokalistów grupy.

Czytaj więcej o zespole i koncercie: The Baseballs w Warszawie. Rock'n'roll żyje i ma się dobrze!

MŚ: Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie związane z rock’n’rollem?
Basti: „Jailhouse Rock”, jeden z najsłynniejszych filmów z Elvisem Presleyem. Miałem może z 8 lat, kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy. Elvis gra w nim takiego złego chłopca - jego bohater, Vince, podczas bójki dostaje cios w gardło. Zabiera go karetka, nie wiadomo, czy będzie w stanie w ogóle śpiewać. I jest tam taka scena, w której Vince po wyjściu ze szpitala staje przy pianinie, zaczyna „Young and Beautiful” i okazuje się, że śpiewa nawet lepiej niż przedtem! To był dla mnie magiczny moment, wtedy zdecydowałem, że chcę też być częścią świata rock’n’rolla.

I dlatego założyliście The Baseballs?
Właściwie to zrobiliśmy to dla dziewczyn, sławy i pieniędzy. A tak serio, chcieliśmy założyć zespół, który dotarłby też do młodych ludzi i podtrzymał idee rock’n’rolla. Stąd też pomysł, żeby przerabiać współczesne hity na stylistykę z lat 50.

Śpiewa Was trzech. Jak się poznaliście?
Spotkaliśmy się w sali prób, każdy przyszedł tam ze swoim zespołem. Podczas przerwy natychmiast zwróciliśmy na siebie uwagę, bo zazwyczaj spotyka się w takich miejscach długowłosych metali, a my wszyscy mieliśmy wszyscy fryzury à la Elvis. Zaczęliśmy gadać, oczywiście lubiliśmy tę samą muzykę. Zaczęliśmy potem razem śpiewać i tak to się zaczęło.

Nie myśleliście, że trzech Elvisów w jednym zespole to może jednak trochę za dużo?
Nie, uznaliśmy to za coś fajnego. Jest sporo zespołów rock’n’rollowych, ale każdy ma jednego wokalistę i tradycyjne instrumentarium. My uznaliśmy, że byłoby super połączyć klasycznego rock’n’rolla z harmoniami wokalnymi w stylu doo-wop. Myślę, że to nas wyróżnia.

Który kawałek nagraliście jako pierwszy?
Najpierw zaśpiewaliśmy „Blue Suede Shoes” i od razu, bez ćwiczenia, zaczęliśmy śpiewać w harmonii. Uznaliśmy wtedy, że może z tego być coś fajnego. A pierwszą przeróbką była „Umbrella”. Chcieliśmy wziąć się za coś, co było bardzo popularne, a latem 2007 roku, kiedy zaczynaliśmy, na szczycie wszystkich list przebojów była właśnie Rihanna.

Jak wybieracie utwory, które bierzecie na warsztat?
Zazwyczaj to rzeczy, które słyszymy w radio. Któryś z nas wpada na pomysł, jak się za to zabrać, proponuje jakąś stylistykę i zaczynamy pracować nad tym wszyscy, już z zespołem.

Istnieje jakiś hit, którego nie udało się Wam przerobić?
Kiedy przerabiamy piosenkę, musimy wyciąć z niej dużo rzeczy, bo siłą rzeczy mamy dość ograniczone instrumentarium. Kiedyś bardzo chcieliśmy nagrać „I Got a Feeling” Black Eyed Peas. I przez jakąś minutę brzmiało to naprawdę cool, ale potem zrobiło się strasznie nudno. Ten kawałek bez całej elektroniki po prostu nie ma sensu.

Ciąg dalszy rozmowy na drugiej stronie.

Jak pogodzić Elvisa Presleya i Rihannę [WYWIAD Z THE BASEBALLS]

Był jakiś kawałek, który chcieliście przerobić, ale nie zrobiliście tego?
Nie, przerabiamy wszystko, na co mamy ochotę. Nie szanujemy nikogo (śmiech) Ostatnio wreszcie zaczęliśmy grać na koncertach „Bad” Michaela Jacksona. Zawsze chcieliśmy zrobić ten kawałek w rock’n’rollowej wersji, ale kiedy Michael zmarł – a było to na samym początku działalności naszego zespołu – wycofaliśmy się z tego pomysłu, bo nie chcieliśmy, żeby to było źle odebrane. Teraz minęło dość czasu i uważam, że wyszedł z tego świetny numer.

Lubicie koncertować?
To najlepsza rzecz w byciu muzykiem. Na scenie nie ma powtórek, wszystko jest spontaniczne. Uwielbiamy publiczność, ich reakcje na nasze zachowania, zawsze staramy się złapać z nimi kontakt, nawet po koncercie.

Czyli po koncercie zostajecie w Stodole i imprezujecie z fanami?
Zgadza się! W ogóle cieszymy się bardzo, że wracamy do Polski, bo ostatni raz graliśmy tu ponad trzy lata temu.

Poprzednio graliście też w Stodole - co zapamiętaliście z tego wieczoru?
Pamiętam, że kiedy ostatnio graliśmy w Warszawie, publiczność była świetna! To był jeden z najlepszych koncertów, jakie kiedykolwiek daliśmy…

Jaaasne.
(śmiech) Wiem, że to brzmi jakbyśmy mówili tak przed każdym koncertem, ale tu jest inaczej. Pamiętam, że kiedy na koniec koncertu zagraliśmy „I’m Yours”, wszyscy wyciągnęli kartki z napisem „We are yours”. Chyba każdy na sali miał taką kartkę. To było coś fantastycznego, nie spodziewaliśmy się tego, nie wiedzieliśmy w ogóle, jak zareagować.

Najdziwniejsza rzecz, która wydarzyła się na Waszym koncercie?
Na jednym z koncertów w Anglii dwie dziewczyny w pierwszym rzędzie zaczęły się bić. Na początku trochę się pokłóciły, a potem poszły w ruch pięści. Żadnej taryfy ulgowej. Obserwowaliśmy to ze sceny i nie wierzyliśmy, że to się dzieje naprawdę.

Pewnie pobiły się o któregoś z Was.
Też przyszło to nam do głowy. W sumie nawet się nam to trochę podobało (śmiech)

Jak się to skończyło?
(smutnym tonem) Wyrzucili je ochroniarze.

Chciałbyś coś przekazać ludziom, którzy jeszcze nie podjęli decyzji czy zobaczyć Was na żywo?
Nawet jeśli the Baseballs to nie do końca Wasze klimaty, przyjdźcie i tak – to będzie impreza roku! Na naszych koncertach nie chodzi tylko o muzykę, więc nawet jeśli nie znosicie naszych płyt, i tak będziecie się świetnie bawić.

Koncert grupy odbędzie się w poniedziałek 17 listopada w warszawskiej Stodole i dzień później w klubie Eter we Wrocławiu. Bilety na oba wydarzenia można kupić TUTAJ. W naszym konkursie możecie też wygrać wejściówki na warszawski koncert grupy. Konkurs znajdziecie tutaj.

Wideo

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
gag

uwielbiam ich, naprawdę grają i spiewają na żywo.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3