KL Warschau. Niemiecki obóz koncentracyjny w centrum Warszawy. Przez lata obrósł w mity i legendy

Sylwia Arlak
Sylwia Arlak
Ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego/Autor nieznany
Nawet 200 tysięcy osób mogło stracić życie podczas II wojny światowej w niemieckim obozie koncentracyjnym ulokowanym w centrum Warszawy. Choć o KL Warschau wiemy coraz więcej, wciąż nie znamy jego wszystkich tajemnic. Co gorsza, do dzisiaj na mapie stolicy nie ma najmniejszego upamiętnienia tego miejsca kaźni. Dalsza część artykułu poniżej.

KL Warschau zapomniane?

Od wyzwolenia obozu KL Warschau (a właściwie Waffen-SS Konzentrationslager Warschau, Arbeitslager Warschau, potocznie zwanego "Gęsiówką") minęły 74 lata. W temacie, wokół którego narosło tyle mitów wciąż jednak mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Dzisiaj w stolicy nie znajdziemy nawet najmniejszego upamiętnienia tego miejsca, a przecież mogło w nim zginąć nawet 200 tysięcy więźniów. Nic dziwnego, że część warszawiaków nic nie wie o jego historii. Więcej - nie ma pojęcia o tym, że istniało.

Nie ma wątpliwości, że KL Warschau to jeden z najmniej znanych niemieckich obozów koncentracyjnych na naszych ziemiach. Badacze i historycy przez wiele lat spierali się o to, jaki był jego obszar, ilu więźniów straciło w nim życie i czy istniały tam komory gazowe.

KL Warschau. Niemiecki obóz koncentracyjny w centrum Warszaw...

W latach 70. i 80. XX wieku śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez Niemców w KL Warschau prowadziła z ramienia GKBZH (Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu) sędzia Maria Trzcińska. W 2002 roku kobieta opublikowała książkę "Obóz zagłady w centrum Warszawy. Konzentrationslager Warschau", w której przedstawiła wyniki swoich dotychczasowych badań. Dzięki niej temat niemieckiego obozu powrócił do opinii publicznej, ale też nią wstrząsnął. Pięć lat później Instytut Pamięci Narodowej wydał książkę Bogusława Kopki "Konzentrationslager Warschau. Historia i następstwa". Autor podważył w niej najważniejszy tezy Trzcińskiej. W odpowiedzi sędzia wydała kolejną książkę, w której podtrzymała swoje stanowisko.

Jej zdaniem KL Warschau był rozległym kompleksem z pięcioma lagrami. Istnieć miały więc obozy na terenie byłego getta - przy ulicach Gęsiej i Bonifraterskiej, obóz za Laskiem na Kole, a także dwa obozy przy Dworcu Zachodnim. Łączna powierzchnia kompleksu obozowego zajmowała - według Trzcińskiej - ok. 120 ha. Pisała, że wzniesiono na niej 119 baraków, w których mogło się pomieścić 41 tys. więźniów. Jej zdaniem w miejscu dzisiejszych tuneli Dworca Zachodniego znajdowały się komory gazowe służące do masowej eksterminacji mieszkańców Warszawy. Ciała pomordowanych miały być potajemnie przewożone do obozu przy ul. Gęsiej i tam palone w krematorium.


[Pamiątkowa tablica (w trzech językach) przy ul. Mordechaja Anielewicza (róg Okopowej), która informuje o wyzwoleniu „niemieckiego obozu koncentracyjnego "Gęsiówka” przez żołnierzy batalionu Zośka”. To jedyny ślad historii na miejscu dawnego obozu.]

"Zburzenie getta i założenie obozu koncentracyjnego jest konieczne, gdyż inaczej nie osiągniemy spokoju w Warszawie. (…) Musimy sprawić, aby miejsce zamieszkania 500 tys. podludzi absolutnie nie nadające się dla Niemców całkowicie znikło i aby miasto Warszawa z jego milionem mieszkańców, będące zawsze niebezpiecznym centrum powstania, zostało zmniejszone do tej wielkości… - napisał Heinrich Himmler”. Oto fragment dokumentu włączonego do oficjalnego śledztwa w sprawie obozu.

KL Warschau ostatecznie stał się filią obozu koncentracyjnego na Majdanku. Pierwszym komendantem został stracony po wojnie Wilhelm Goecke. Wśród służących w obozie byli nie tylko Niemcy, ale i folksdojcze z terenów Polski, Węgier, Rumunii, Chorwacji i Słowacji. Pierwszymi więźniami zostali niemieccy kryminaliści. Przewieziono ich do Warszawy z KL Buchenwald. To oni objęli funkcje kapo i blokowych. "Pilnujących porządku" inni więźniowie szczerze nienawidzili. Na samym początku funkcjonowania obozu załoga liczyła prawdopodobnie ok. 380 esesmanów. Na terenie KL Warschau wybudowano 21 baraków, z których każdy mógł pomieścić 600 więźniów.


[Tablica poświęcona ofiarom KL Warschau pojawiła się na terenie stołecznego Muzeum Więzienia Pawiak.]

Więźniowie musieli wyburzać ruiny getta, usuwać gruz. Żeby nic się nie zmarnowało, kazano im zbierać z terenu cegły, złom, kable i różne urządzenia. Specjalne komando miało szukać w ruinach kosztowności i wartościowych przedmiotów. Kolejna grupa więźniów pracowała na Umschlagplatzu przy ul. Stawki, gdzie sortowała i magazynowała znaleziska. Członkowie komanda śmierci grzebali ofiary masowych egzekucji (na terenie obozu i w ruinach getta Niemcy masowo rozstrzeliwali polskich więźniów politycznych, przypadkowych ludzi schwytanych w "łapankach" i Żydów złapanych „po aryjskiej stronie”). Wykorzystywały ich także niemieckie przedsiębiorstwa: „Merckle” z Ostrowa Wielkopolskiego, „Ostdeutscher Tiefbau” z Naumburga, „Berlinisches Baugeschäft” z Berlina i „Willy Keymer” z Warszawy.

Wycieńczeni pracą więźniowie upadali na zdrowiu. Nie mogli liczyć ani na odrobinę odpoczynku, ani na zdrowe racje żywnościowe. Na domiar złego do obozu nie docierały żadne paczki. Ich jedyną nadzieją na chleb była obecność polskich robotników. Tylko dzięki nim mieli możliwość nielegalnego zakupu żywności. Sytuacji więźniów nie poprawiały fatalne warunki sanitarne, epidemie chorób zakaźnych, brak opieki medycznej i leków. Ci, którzy nie wytrzymywali obozowej rzeczywistości, natychmiast byli zabijani. Śmierć czaiła się wszędzie. Łatwo można było uleć wypadkowi przy pracy czy zostać rozstrzelanym przez kaprys jednego z członków załogi. Na porządku dziennym były tortury.



[Tablica przy wejściu do kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika oddająca hołd: „200 000 Polakom zamordowanym przez niemieckich okupantów w obozie zagłady KL Warschau”. Podobnie, jak miejsce pamięci na skwerze im. Alojzego Pawełka (zdjęcie numer dwa), została stworzona z inicjatywy zwolenników Trzcińskiej. ]

Pod koniec lipca 1944 Niemcy zaczęli ewakuować obóz. Niemal cztery tysiące więźniów zmuszono do pieszej wędrówki do Kutna. W trakcie trwającego trzy dni marszu więźniowie nie dostali ani wody, ani żadnego pożywienia. Ci, którzy nie mieli iść siły dalej, byli mordowani. Tych, którzy przeżyli, wywieziono do KL Dachau.
5 sierpnia 1944 roku KL Warschau zdobyli żołnierze batalionu „Zośka”. Ocalili ponad trzysta żydowskich więźniów.


[Jeszcze jedna tablica pamiątkowa wisi na ścianie kościoła Matki Bożej Królowej Polskich Męczenników na warszawskiej Pradze-Południe.]

Już po zakończeniu II wojny światowej w rejonie przeprowadzono ekshumacje. Odnaleziono dwie tony ludzkich prochów i szczątki. Pogrzebano je na Cmentarzu Wolskim. Po zakończeniu wojny część członków personelu KL Warschau pociągnięto do odpowiedzialności karnej, choć większość z nich otrzymała niskie wyroki. Najwięcej nazistów stacjonujących w obozie uniknęło kary. Ile osób zginęło w KL Warschau? Tego do dzisiaj nie wiadomo. Historycy szacują, że 50-200 tys., głównie Żydów z różnych państw Europy, w tym polskich, greckich i węgierskich.


[Obecnie w miejscu, gdzie istniał KL Warschau znajdziemy skwer, budynki mieszkalne i gmach Muzeum Historii Żydów Polskich].

Zobaczcie też: Otwockie świdermajery. Drewniane perły podwarszawskiej architektury

Wideo

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
26 stycznia, 15:07, Gość:

> Do początku lat dziewięćdziesiątych wisiały szubienice przy

> ścianie straceń koło dworca Zachodniego.

To była ściana hamowni silników odrzutowych, obiekt powojenny.

I to jest dobry przykład na to jak działała oszustka Trzcińska - dorabiała powojennym obiektom nową historię.

Próbowała też kotłownię osiedlową przy ulicy Ożarowskiej przerobić na krematorium i nawet namówiła swoich współpracowników do złożenia potwierdzających zeznań jako “świadków” po czym okazało się że są dokumenty z budowy tego obiektu z roku 1954. I wtedy Trzcińska po cichu się rakiem wycofała.

ta ściana powstała w latach 70. stała w miejscu, gdzie dziś przebiega trasa s8 na Kole

J
Jan

Liczba 200 tys, jest wymysłem - takie naginanie historii nikomu nie służy

A
Andrzej

Sprawa KL WARSCHAU została definitywnie rozwiązana. Obóz istniał tylko na Gęsiówce od lata 1943 roku do wybuchu Powstania Warszawskiego.

G
Gość

> Do początku lat dziewięćdziesiątych wisiały szubienice przy

> ścianie straceń koło dworca Zachodniego.

To była ściana hamowni silników odrzutowych, obiekt powojenny.

I to jest dobry przykład na to jak działała oszustka Trzcińska - dorabiała powojennym obiektom nową historię.

Próbowała też kotłownię osiedlową przy ulicy Ożarowskiej przerobić na krematorium i nawet namówiła swoich współpracowników do złożenia potwierdzających zeznań jako “świadków” po czym okazało się że są dokumenty z budowy tego obiektu z roku 1954. I wtedy Trzcińska po cichu się rakiem wycofała.

G
Gość
24 stycznia, 22:21, Ja:

A dlaczego sie o tym obozie nie mowilo? Dlatego ze monopol na smierc w obozach maja zydzi a w tym obozie gineli glownie Polacy i nie za bardzo pasowal do ideologi poprawnej politycznie.

Niemcy na swoich mapach oficjalnie uznawali KL WARSHAU jako obóz koncentracyjny.Do początku lat dziewięćdziesiątych wisiały szubienice przy ścianie straceń koło dworca Zachodniego.My Warszawiacy będziemy pamiętać kto i gdzie wymordował 200 tys Polaków.Pozdrawiam.

B
Beata

Jest od jakis 2 lat niewielji, ale bardzo wyeksponowany i widoczny , mały pomnik przy ul. Anielewicza, dawniej Gęsiej, w okolicy Okopowej. Napisy w trzech językach. A pomnik w formie muru KL Warschau z drutem kolczastym na górze. Bardzo wymowny .

G
Gość
25 stycznia, 3:52, Darek:

Ok roku 1993 osobiście robiłem wizualizację na zamowienie związku kombatantów z Warszawy. Był to projekt pomnika ktory miała stanąć na terenie dzisiejszego ronda k. Dworca Zachodniego. W rozmowach panowie opowiadali o tym że w tunelach pod trasą kolejową były komory gazowe. Ponoć zachowane są tam otwory wrzutowe ZyklonB.

Panowie skladali wówczas projekt pomnika, miał to być strzelisty język płomienia, do wydziałów architektury czy coś podobnego. Jak widać pomnik nie powstał. Ja natomiast przejeżdzając przez te tunele za każdym razem mówię o tym kogo mam w samochodzie. Niestety coraz mniej świadkow zostało...

Wszystko lipa.

Tunel przedwojenny przebiegał w bok od powojennego, więc wentylatory są też powojenne. To, że tunel przedwojenny przebiegał w bok od powojennego widać na niemieckich zdjęciach lotniczych.

Są też zdjęcia lotnicze ciężarówek wjeżdżających do tunelu w czasie kiedy rzekomo był zablokowany, jest świadek która mieszkała w kamienicy kolejowej u wylotu tunelu, jest świadek który chodził codziennie przez tunel do szkoły. Ponadto w budynku u wylotu tunelu AK miała tajną drukarnię.

Właśnie, dlaczego Trzcińska nie nie przesłuchała mieszkańców domów przy wjeździe do tunelu? Nawet nie próbowała!

To proste, wiedziała z góry że nie potwierdzą jej fałszerstw.

D
Darek

Ok roku 1993 osobiście robiłem wizualizację na zamowienie związku kombatantów z Warszawy. Był to projekt pomnika ktory miała stanąć na terenie dzisiejszego ronda k. Dworca Zachodniego. W rozmowach panowie opowiadali o tym że w tunelach pod trasą kolejową były komory gazowe. Ponoć zachowane są tam otwory wrzutowe ZyklonB.

Panowie skladali wówczas projekt pomnika, miał to być strzelisty język płomienia, do wydziałów architektury czy coś podobnego. Jak widać pomnik nie powstał. Ja natomiast przejeżdzając przez te tunele za każdym razem mówię o tym kogo mam w samochodzie. Niestety coraz mniej świadkow zostało...

M
Marcin

Dlaczego tak mało ludzi wie o tym obozie? Dlaczego głośno mówi się o Oświęcimiu, a mało o innych obozach, miejscach kazni głównie Polaków. Dlaczego nie wspomina się o tym, że w większości obozów po wojnie były obozy NKWD w których wieziono żołnierzy AK i żołnierzy polskich którzy byli przeciw nowej władzy. Ilu ich tam zginęło? Dlaczego nie mówi się wprost o ofiarach komuny.

G
Gość

“Śledztwo” Trzcińskiej polegało na tym, że dorabiała wybranym obiektom nową historię (największa jej wpadka była jak próbowała kotłownie z 1951 roku przerobić na krematorium), w tym celu mówiła świadkom jak mają zeznawać a jak nie chcieli to ich szantażowała. Do tego odmawiała przesluchania/spisania zeznań świadków zaprzeczających jej tezom.

Rzekoma instalacja nawiewu gazów w tunelu pod Dworcem Warszawa Zachodnia to instalacja wentylacyjna z 1972 roku, odnalazł się inżynier który ją projektował – Jacek Andrzej Bortnowski, odnalazły się też archiwalne rysunki techniczne, które Bortnowski rzekazał Instytutowi Pamięci Narodowej.

Relacja Jacka Andrzeja Bortnowskiego ze spotkania z Marią Trzcińską:”Wtedy ja jej oświadczyłem: “dzięki obywatelskiemu stanowisku dyrektora biura przekazuję pani wykonany przez mnie w 1972 roku komplet rysunków konstrukcyjnych komory wentylacyjnej w ciągu tunelu ulicy Bema jako oficjalny dokument biura w tej sprawie”. Sędzia odebrała ode mnie rysunki, po czym na jej twarzy widziałem zdenerwowanie które objawiało się wystąpieniem rumieńców.”

Zeznanie świadka Jacka Andrzeja Bortnowskiego który w roku 1972 opracował projekt wentylacji tunelu pod dworcem Warszawa Zachodnia. Źródło: protokókół przesłuchania świadka Jacka Andrzeja B. przez prokuratora Lecha Kochanowskiego, Sygn. akt S 12/02/Zn, 5 kwietnia 2004, akta śledztwa 35/06/Zn, s. 6927-6932 “(…)powiedziała mi, że jak się nie zastanowię i nie odwołam swoich wcześniejszych oświadczeń negujących komorę gazową w tunelu, to zostanie prześwietlony mój cały życiorys, poczynając od szkoły podstawowej. Zostanie sprawdzone, czy nie zabrałem komuś jakiejś gumki w szkole, a po ukończeniu nauki czy nie ukradłem chociaż jednego gwoździa na budowie, a potem w czasie pracy w biurze projektów czy nie wynosiłem kalki i materiałów biurowych, i radziła mi się poważnie nad tym zastanowić. Tę jej wypowiedź do mnie odebrałem jako próbę szantażu lub zastraszenia mnie.”

Przesłuchanie świadka Edmunda W, Sygnatura akt 12/02/Zn “Wówczas pani Trzcińska powiedziała, że jak będę temu zaprzeczał, to ona jako sędzia zmusi mnie do potwierdzenia istnienia tego obozu”.

J
Ja

A dlaczego sie o tym obozie nie mowilo? Dlatego ze monopol na smierc w obozach maja zydzi a w tym obozie gineli glownie Polacy i nie za bardzo pasowal do ideologi poprawnej politycznie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3