Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Młodzież założyła podwórkowe schronisko w Opolu

Teraz Opole
Teraz Opole
Paweł Stauffer
Grupa nastolatków zrobiła azyl dla bezdomnych zwierząt w pustostanie. Teraz sami zarabiają na jego utrzymanie.

- W tej chwili mamy trzy kociaki. Maluchy apetyt mają ogromny, dlatego musimy się nieźle nakombinować, żeby je wykarmić - tłumaczy 11-letni Bartek, jeden z inicjatorów zorganizowania podwórkowego schroniska. - Gdy ktoś z naszej paczki dostaje od rodziców pieniądze, to zamiast wydawać je na słodycze, wrzuca je do wspólnej skarbonki, żebyśmy mieli za co karmę i żwirek do kuwety zwierzakom kupić. A czasami, gdy pieniędzy na karmę brakuje, to podkradamy szynkę i kiełbaski z domowych lodówek. No, ale czego się dla zwierząt nie robi - dodaje i prowadzi do „bazy", czyli pustostanu, który znajduje się na jednym z opolskich osiedli (młodzież prosi, żeby nie zdradzać gdzie dokładnie, żeby ktoś nie zrobił krzywdy ich podopiecznym).Aby zrobić pokrzywdzonym przez los zwierzętom azyl, własnymi rękami wyrzucili z pustostanu tonę gruzu. Później ktoś przyniósł kanapę, ktoś inny szafki i fotele i zrobiło się niemal jak w mieszkaniu.- Największym problemem są dla nas nieszczelne okna, bo zbliża się zima, a my nie chcemy, żeby nasi podopieczni marzli - tłumaczy 14-letnia Monika. - Udało nam się wyprosić u szklarza, żeby za 10 złotych wstawił nam choć jedną szybę, w tym pokoiku gdzie siedzą koty. Później kolega uszczelnił pozostałe okna styropianem i kartonem i zrobiło się całkiem znośnie - opowiada. - W pustostanie nie ma prądu, więc nie mogliśmy nawet grzejnika podłączyć, żeby choć trochę kociaki dogrzać. No ale ktoś wpadł na pomysł, że prąd można z mieszkania pociągnąć. Połączyliśmy 4 przedłużacze i się udało - cieszy się 16-letnia Patrycja.Azyl działa już 2 lata. A zaczęło się od tego, że Monika i Asia znalazły nad Odrą trzy szczeniaczki, które ktoś zostawił na pewną śmierć. - Pieski były w koszyczku. Widać było, że są przerażone. - wspominają dziewczyny. - Do domu zabrać ich nie mogłyśmy, bo mamy już zwierzęta, więc trzeba było szukać innego rozwiązania. No i wtedy znaleźliśmy z kolegami ten pustostan - opowiadają.Na profesjonalne wyposażenie ich nie stać, dlatego kombinują jak mogą. - Kuwetę zrobiliśmy ze spodu klatki dla kanarka, który podarował nam mój dziadek. To, co udało nam się w ten sposób zaoszczędzić, przeznaczyliśmy na karmę - śmieje się Patrycja. Utrzymanie zwierząt sporo kosztuje, dlatego młodzież szuka dorywczych zajęć, aby na nie zarobić. - Latem myliśmy na parkingach szyby w samochodach, ale teraz, kiedy pada deszcz nikt już tego nie potrzebuje. Zimą to się chyba za odśnieżanie weźmiemy. Zawsze parę groszy wpadnie - mówi Asia.Jeden z najmłodszych podopiecznych podwórkowego azylu to Szczęściarz, kilkumiesięczny kociak, który cudem uszedł z życiem. - Znaleźliśmy go na środku ulicy, przerażonego pośród rozpędzonych samochodów. Nikt nawet nie zabrał go z jezdni, żeby nie stała mu się krzywda - opowiada Asia. - Skoro raz już uszedł z życiem, to nie pozwolimy mu zginąć - zapewnia.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jak postępować, aby chronić się przed bólami pleców

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na warszawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto