Proces za mord premiera Jaroszewicza i jego żony rozpoczął się w Warszawie, a oskarżają ich prokuratorzy z Krakowa

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Oskarżony Dariusz S.
Oskarżony Dariusz S. Artur Drożdżak
Proces członków głośnego „Gangu Karateków”, którzy według śledczych bestialsko zamordowali byłego premiera PRL – Piotra Jaroszewicza i jego żonę, niemal 30 lat po zbrodni rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. W roli oskarżyciela występują prokuratorzy z Krakowa, którzy po latach rozwikłali sprawę kilku zabójstw, w tym małżonków Jaroszewiczów.

FLESZ - Czterodniowy tydzień pracy w Niemczech?

Najpierw sprawa trafiła do Gdańska, ale tamtejszy sąd odesłał akta do stolicy. Decyzja uzasadniona jest względami ekonomiki procesowej, ponieważ zdecydowana większość świadków mieszka w stolicy i w okolicach.

Warto przypomnieć, że zbrodnia - niewyjaśniona przez dekady - miała miejsce w 1992 roku. Akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi S., Robertowi S. i Marcinowi B. - członkom radomskiego brutalnego „Gangu Karateków”.

Z liczącego aż 422 strony dokumentu wynika, że bandyci mieli podać psu Jaroszewiczów środek nasenny, by po związanych drabinach dostać się do okna ich warszawskiej willi na wysokości 6 metrów. Po związaniu małżeństwa Jaroszewiczów – według śledczych – przez całą noc przeszukiwali ich dom, ale znaleźli tyko 5 tys. marek RFN, 5 złotych monet, 2 sztuki broni i damski zegarek, a pozostałe znajdujące się w domu precjoza ze względu na swoje cechy charakterystyczne nie nadawały się do spieniężenia. Piotr Jaroszewicz zginął uduszony, jego żona – zastrzelona ze sztucera.

- To było zgodne z ich wcześniejszym sposobem działania, bo ofiary rabowali wyłącznie z pieniędzy lub złota i unikali kradzieży przedmiotów, które były charakterystyczne i trudne do sprzedaży – mówił na konferencji prasowej kilka miesięcy temu Rafał Babiński, szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Z tego też względu sprawcy nie wzięli unikatowych w skali światowej przedmiotów, które Jaroszewicz posiadał jako kolekcjoner broni, dzieł sztuki i precjozów.

Gdy opuszczali willę, Jaroszewicz uwolnił się z więzów, więc ponownie został skrępowany. Wówczas Robert S., lider gangu karateków, udusił ofiarę sznurem. Potem poszedł do łazienki i zastrzelił ze sztucera, należącego do Jaroszewicza, Alicję Jaroszewicz. Bandyci wyszli tą samą drogą i zamknęli za sobą okno. Drabiny rozwiązali i porzucili kilkadziesiąt metrów dalej.

- Byli przygotowani do dokonania przestępstwa. Mieli na sobie jednorazowe kombinezony, na nogach chińskie trampki, które nie miały cech indywidualnych, a na rękach po dwie pary rękawiczek lateksowych i skórzanych. Nie zostawili na miejscu żadnych śladów - opowiadał Babiński. Wzięli ze sobą jedną sztukę broni, którą potem wykorzystali do dokonania innego przestępstwa.

Zostali zatrzymani i skazani przed radomski sąd za 26 rozbojów i jedno zabójstwo popełnione pod Poznaniem. Robert S. usłyszał za to wyrok 25 lat więzienia i tę karę odbywa do lipca 2020 r. Z kolei Dariusz S. i Marcin B. usłyszeli wyrok 15 lat więzienia i już odsiedzieli te wyroki. O sprawie Jaroszewiczów milczeli do ubiegłego roku.

Wtedy okazało się, że Dariusz S. jest podejrzany o udział w porwaniu krakowskiego biznesmena. Poszedł wtedy na współpracę z prokuraturą i ujawnił okoliczności zbrodni i wspólników, z którymi dokonał zabójstwa w Aninie. Marcin B. też przyznaje się do winy w tym zakresie, tylko Robert S. zaprzecza zarzutom.

- Sprawą zajmował się zespół czterech prokuratorów i funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji. Po weryfikacji wszystkich hipotez jesteśmy przekonani, że oskarżeni dokonali tej zbrodni - mówił Babiński. Dodatkowo Robert S. odpowie za podwójne rabunkowe zabójstwo majętnych krawców w Gdyni oraz za próbę zabójstwa mężczyzny w Izabelinie. W sprawie przesłuchano 400 świadków, wykonano kilkadziesiąt specjalistycznych ekspertyz. Odtworzono choćby wygląd i wystrój gabinetu Piotra Jaroszewicza. Każdy z osobna ze sprawców, podczas wizji lokalnej, pokazał, w jaki sposób doszło do zbrodni.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Proces za mord premiera Jaroszewicza i jego żony rozpoczął się w Warszawie, a oskarżają ich prokuratorzy z Krakowa - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3