Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Samochody elektryczne parkują za darmo i jeżdżą buspasami. Czy tak powinno być? Warszawa już zmienia politykę

Kamil Jabłczyński
Kamil Jabłczyński
Samochody elektryczne / zdjęcie ilustracyjne
Samochody elektryczne / zdjęcie ilustracyjne Aleksy Witwicki
Samochody elektryczne stają się coraz popularniejsze na ulicach Warszawy. Co ciekawe, korzystają z kilku przywilejów, których nie mają kierowcy aut spalinowych. Te udogodnienia przyznane zostały czasowo. Mogą zostać przedłużone, ale nie muszą. Czy w ogóle powinny funkcjonować? Czy wymiana aut spalinowych na elektryczne to realna zmiana w miastach?

Warszawa już nie chce finansować elektryków

Na ostatniej radzie miasta zdecydowano się na wprowadzenie opłat za energię elektryczną wykorzystywaną do ładowania samochodów elektrycznych przez użytkowników parkingów P+R. Dotychczas taka możliwość była darmowa. Argumentem jest znaczący wzrost cen za energię elektryczną, a także wciąż rosnąca liczba samochodów elektrycznych. Warszawa dała tym samym sygnał (może nie bardzo wyraźny, ale jednak) elektryk to auto jak każde inne. Nawet jeśli cichsze i mniej emisyjne.

Czy takie stanowisko jest słuszne? Pojazdy napędzane elektrycznie korzystają też z darmowego parkowanie w strefie płatnego parkowania niestrzeżonego, a także mogą poruszać się... buspasami. Możliwość wjazdu na buspas wygaśnie z dniem 31 grudnia 2025 roku, ale przepis dotyczący parkowania póki co obowiązuje... bezterminowo. Jest to, trzeba przyznać, pewnego rodzaju kuriozum. Strefy płatnego parkowania są właśnie po to, żeby wjeżdżało mniej aut, opłatami zniechęcać kierowców do wybierania takiego transportu i żeby ułatwić parkowanie lokalnym mieszkańcom.

Dlaczego elektrykiem można więcej?

Pytanie jest jednak, co jednocześnie mówimy takimi przepisami? No cóż, faktycznie przestrzeń jest ograniczona i musimy nią zarządzać, ale jeździ pan lub pani samochodem elektrycznym to śmiało. Miało to oczywiście zachęcać w jakiś sposób do wyboru aut tzw. niskoemisyjnych. Elektryk emituje w mieście oczywiście znacznie mniej CO2 i jest cichszy. Tyle, że zajmuje dokładnie tyle samo przestrzeni. Za 12 lat Unia Europejska chce byśmy nie mogli rejestrować już w ogóle nowych innych aut niż elektryczne. One mają wyprzeć i zastąpić auta spalinowe, ale czy to oznacza, że będzie ich mniej? Wcale nie musi. Miasto natomiast nie jest z gumy i przestrzeni tu nie przybędzie.

Kiedy pojawiła się informacja o zmianach wprowadzanych przed radnych w stolicy to zapytaliśmy mieszkańców, co sądzą o przywilejach dla elektryków? "Wreszcie, niech każdy płaci sam za siebie", "Takie auto zajmuje w strefie tyle samo miejsca co inne", "Tak, bo to przywileje dla bogatych, których stać na opłaty za parkowanie". W tym tonie brzmiała zdecydowana większość opinii. Wymowna jest też ostatnia. Faktycznie, auto elektryczne to nadal spory wydatek nawet przy dopłatach od rządu. Dziwi zatem zwalnianie z opłat za parkowanie, czyli zachęcenie do wjazdu w ścisłe centrum metropolii.

Problem też w tym, że o przepisach związanych z buspasami i parkowaniem nie decyduje miasto. Narzuca je ustawa o elektromobilności. Wszystko zależy zatem od nowo kształtującej się większości parlamentarnej, a następnie prezydenta czy w najbliższych latach te przepisy zostaną zmienione. Właściciele elektryków póki co się nimi cieszą, ale czy to słuszne podejście? Widać powszechne wątpliwości.

od 12 lat
Wideo

Inauguracja metro roweru

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na warszawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto