Spór o grunt na Okęciu. Czy miasto chce sprzedać teren deweloperowi? "Będę walczyć, żeby do tego nie dopuścić"

Kamil Jabłczyński
Kamil Jabłczyński
Prezes Stanisław Gajlewicz na tle trybuny stadionu i budynku klubowego.
Prezes Stanisław Gajlewicz na tle trybuny stadionu i budynku klubowego. Krystian Dobuszyński
Trwa spór dotyczący terenu na którym znajduje się siedziba klubu i stadion RKS Okęcie Warszawa. Dzielnica chce wykreślić klub z zarządzania terenem, a klub boi się, że tym samym przestanie istnieć. O tym co może się stać rozmawialiśmy z prezesem klubu - Stanisławem Gajlewiczem.

Zobaczcie teren o który toczy się spór

Prezes Stanisław Gajlewicz na tle trybuny stadionu i budynku klubowego.

Spór o grunt na Okęciu. Czy miasto chce sprzedać teren dewel...

Z Pana perspektywy, od czego zaczął się konflikt o ten teren?

Stanisław Gajlewicz: Myślę, że od pisma, które złożył Pan przewodniczący komisji sportu dzielnicy Włochy, Sławomir Sosnowski. Stwierdził, że w tym klubie nic się nie dzieje. Biegają przedszkolaki, klub się zadłuża, nie wykorzystuje terenu zgodnie ze statutem - do celów sportowych. To był czerwiec 2019. Jako świeżo upieczony prezes zaczynam analizować dokumenty. Okazuje się, że od maja 2019 roku, były burmistrz dzielnicy Włochy Pan Artur W. wysyła zapytania do miasta, co z terenem RKS Okęcie.

Musiałem zacząć reagować. Pojawiły się zarzuty w stosunku do klubu, trzeba było zweryfikować sytuację. Część zarzutów była słuszna. Umowa z WORD-em, rzeczywiście podpisana bez zgody miasta. Tak samo było z umową z parkingiem Hyundaia i parkingiem innej firmy. Wypowiedzieliśmy te umowy, żeby wyprostować sprawy. Na tę chwilę klub nie ma żadnych umów niezgodnych ze statutem. Mimo to miasto podjęło działania, ciągle pojawiają się zarzuty. Od półtora roku nie ma takiego problemu, a mimo to postępowanie przeciwko nam trwa.

Miasto jest właścicielem działki, a w jakiej formie wpisany jest na niej klub?

W formie zarządzającego terenem. Tej formy już nie ma. Wtedy, w latach 90., taka forma funkcjonowała. My mamy w zarządzaniu ten teren.

Miasto teraz stwierdza, że klub zarządza tym w sposób nieprawidłowy i chce jego wykreślenia, tak?

Tak. Nie otrzymałem jeszcze dokumentów z miasta. Wiadomo jest Covid, są urlopy, być może dlatego jeszcze tych dokumentów nie dostałem. Miasto dochodzi do wniosków, że klub nie funkcjonuje prawidłowo na tym terenie, niezgodnie z przeznaczeniem. Chcą wykreślić klub i siłą rzeczy odebrać ten teren w całości.

Znalazłem taką wypowiedź Pani rzecznik dzielnicy Włochy, która twierdzi, że wykreślenie z hipoteki RKS-u Okęcie ma na celu uporządkowanie stanu prawnego.

Ta wypowiedź jest szersza, ponieważ Pani Małgorzata Kink dalej stwierdza, że chcieliby część wyciąć. Jakby kawałek zabrać. Chodzi prawdopodobnie o ten parking Hyundaia, który zgodnie z księgą wieczystą należy do nas. W związku z tym, że nie mogą tego wyciąć, zabiorą cały teren. Wykreślą nas z całego terenu. Nie wiem co Pani rzecznik miała na myśli. Dla mnie jasne jest jedno. Jeśli wykreśla się klub, klub nie ma swojego miejsca, oznacza to, że klub nie istnieje.

Może miasto chciałoby wykreślić klub, a następnie podpisać z nim umowę na dzierżawę terenu?

Może tak być, ale nie posiadamy takiej informacji. Nikt nie składał nam takiej propozycji.

Wyobraża Pan sobie moment w którym dzielnica doprowadza do wykreślenia klubu z tego terenu?

Będę walczyć, żeby do tego nie dopuścić.

Pójdźmy dalej. Myśli Pan, że możliwy jest scenariusz w którym teren jest sprzedany deweloperowi?

Jak jeżdżę po Warszawie i budynki są burzone na działkach to tak. To nie jest żaden problem. Budynek w którym się znajdujemy wyburza się powiedzmy w tydzień. Drugi budynek, może trochę dłużej. Proszę mi wierzyć, że w deweloperce są gigantyczne pieniądze. Naprawdę nie mieliby z tym problemu. W centrum wyburza się budynki, które są tam od lat. Kwestia wyłącznie kalkulacji biznesowej. To miejsce jest na biznes deweloperski idealne. Ostatnie miejsce w dzielnicy Włochy o takiej zwartej strukturze, fajnym terenie, do tego przy lotnisku.

Stadion RKS Okęcie Warszawa.Krystian Dobuszyński

Dobrze skomunikowane.

Świetnie skomunikowane. Jest wyjazd, jest parking, idealne miejsce. Ostatni kawałek. Dlatego się nie dziwie, że niektórzy patrzą łakomie na ten kąsek.

Zapytam Pana też o wypowiedź burmistrza dzielnicy Włochy. Powiedział on, że informacje zamieszczane w mediach społecznościowych przez RKS Okęcie zdecydowanie rozmijają się z prawdą. Burmistrz dodaje, że jeżeli ktoś jest zainteresowany stanem faktycznym to on pozostaje do dyspozycji.

Pan burmistrz to jest sprawny polityk. Nie lubi dyskusji publicznych, gdzie trzeba otwartym tekstem odpowiedzieć na pytania, także te niewygodne. Łatwiej jest napisać. Dlatego dziś złożyłem do dzielnicy Włochy zaproszenie na debatę, podczas której odpowiem publicznie na wszystkie zarzuty kierowane w stosunku do klubu. Jeżeli pan burmistrz ma jakieś zarzuty, to ja chętnie odpowiem. Jest tak i tak, pokażę dokumenty. Jeśli coś jest nie tak, to się oczywiście do tego przyznam, potwierdzę.

Za każdym razem jak coś piszę staram się umieszczać dokumenty. Pozwalam sobie oczywiście na interpretacje. Jeżeli Pan Burmistrz napisał, że jest złożony wniosek o wykreślenie RKS Okęcie jako zarządzającego tego terenu, to nie wiem co miałbym zmanipulować. On chce po prostu pozbyć się klubu. Koniec, kropka. Jest na to dokument. Dlatego zaprosiłem pana burmistrza na taką rozmowę, żeby mu odpowiedzieć.

Ja zastanawiam się po prostu czy jak burmistrz mówi, że klub RKS rozmija się z prawdą to czy ma według Pana na myśli, że to nie prawda, że chce doprowadzić do likwidacji klubu czy raczej, że klub źle funkcjonuje, niezgodnie z przeznaczeniem terenu?

Trudno powiedzieć, bo nigdy wprost tego nie usłyszeliśmy. Ja nie wiem czy źle funkcjonujemy. O funkcjonowaniu klubu świadczą rzeczy, które my tutaj robimy. Pokazujemy jak szkółka się rozwija, pojawiają się tu ciekawe osoby. Dziewczyny z żeńskiej reprezentacji Polski, rywale Legii w eliminacjach Ligi Mistrzów będą u nas mieć trening rozruchowy przez meczem rewanżowym. We wrześniu będzie organizowany piknik. Zaprosiłem Panią dyrektor domu kultury włochowskiego, bo ma problem z terenem aby u nas zorganizowała imprezę. Ciągle powtarzam: przyjdźcie.

Jakiego rodzaju ma problem z terenem?

Gdy chce zrobić koncert albo dużą imprezę to jest problem we Włochach z dużym terenem, żeby taką imprezę zorganizować.

A zwracali się w tej sprawie do klubu?

No właśnie nie. Właśnie nikt się nie zwracał. Na komisjach mówię, róbmy razem imprezy. To jest duży teren, to jest dzielnica Włochy, to jest dla ludzi, chodźcie tu. Znowu musiałem napisać do burmistrza. Mimo, że jestem na komisjach i w protokołach jest ślad jak zachęcam do skorzystania z naszego terenu. Niech przyjdzie, zobaczy, zróbmy tu jakąś imprezę. Jesteśmy do Waszej dyspozycji.

Kiedy ostatni raz miał okazję Pan rozmawiać z burmistrzem?

Tylko na komisjach sportu. W marcu, może kwietniu, ale powiem inaczej. W 2020 roku Rada Dzielnicy uchwaliła pismo, że wspierają klub. Zapowiedzieli, że wypracujemy jakiś wspólny model, żeby ten klub funkcjonował. Przez ten czas, odbyło się jedno spotkanie z burmistrzem tylko dotyczące działki na której znajduje się parking Hyundaia. Nie odbyło się żadne spotkanie w celu wypracowania jakiegoś wspólnego działania czy strategii z RKS Okęcie. Nic. Wydmuszka medialna. Burmistrz z nami nie rozmawia. Za to wysłał sześć pozwów.

Czego dotyczą pozwy?

Zapłaty za ten kawałek działki. Pozwy o zapłatę za lata wstecz. Za korzystanie z wjazdu do klubu. Przy czym burmistrz się tłumaczy tym, że on musi uporządkować sprawy finansowe. Pełna zgoda. Natomiast burmistrz nie wspomniał, że ma od prezydenta miasta upoważnienie do umarzania zadłużenia. Może to zrobić do pewnych granic. Niestety nie ma rozmowy z nami. Są tylko pozwy i kasa. Dojdzie do tego, że mamy zapłacić ponad 200 tysięcy złotych, gdy my tutaj ciułamy na ogrodzenie.

Brama wjazdowa będąca przedmiotem konfliktu. Dzielnica twierdzi, że korzysta z niej tylko klub.Krystian Dobuszyński

Na komisji sportu podczas Rady Dzielnicy usłyszał Pan oczekiwania albo plany rozwoju? Na przykład sportowego? Rozwoju młodzieży?

Są takie rozmowy, przy czym w tych rozmowach klub RKS Okęcie jest pomijany. Dlaczego tak myślę? W Parku Kotańskiego zainwestowano ostatnio trochę pieniędzy, zrobiono oświetlenie, można tam grać w piłkę, organizuje się turnieje. Nie na naszym terenie gdzie jest naturalna murawa, o niebo lepsza. Tylko w Parku Kotańskiego. Teraz jest też inwestycja w Fortach Włochy. Tam też jest boisko. To jedyne rzeczy, które dzielnica robi. Natomiast odnoszę wrażenie, że planu rozwoju sportu w dzielnicy nie ma. To są takie doraźne rzeczy. Ale strategii dzielnica nie posiada. Zresztą śmiem twierdzić, że to dotyczy całej Warszawy. Miasto nie zajmuje się sportem. Teraz trochę Polonia, ok. Natomiast nie ma strategii długofalowej. Miasto idzie w kierunku robienia OSiR-ów. Tylko to nie rozwija sportu. To jest jak centrum handlowe. Wynajmują teren i tyle.

Wierzy Pan, że burmistrz przyjmie wystosowane zaproszenie?

Chciałbym. Nie wiem czy przyjdzie ale chciałbym, chętnie bym go oprowadził po terenie RKS Okęcie i pokazał co zrobiliśmy.

Oprowadził? Czyli nie zna tego terenu?

Był raz po zalaniu boiska. Z zewnątrz Panowie się pojawili na 30 minut, zrobili sobie zdjęcie i poszli. Nie wiem czy przyjdzie, naprawdę. Wiele osób twierdzi, że nie. Ja czekam.

Co by musiało się teraz stać, żeby klub został wykreślony z terenu?

W tej chwili musi zostać zamknięte postępowanie, na wniosek z lat 90., o nadanie użytkowania wieczystego. Musimy dostać odpowiedź. Tak, przydzielamy wam lub nie. Jedno postępowanie trzeba zamknąć, żeby miasto wszczęło następne. Czekamy na ruch miasta. Jeśli powiedzą, że procedują wygaszanie nadania w użytkowanie terenu, to my mamy pełnomocnika. Będziemy się bronić.

Nie wierzy Pan w nadanie użytkowania wieczystego.

Po ruchach, które wykonuje ostatnio miasto należy się spodziewać, że nie nadadzą nam tego użytkowania.

Wtedy w przypadku kolejnego postępowania sprawia trafia do sądu.

Tak. Odwołamy się i będzie sprawa w sądzie. Poprosiłem ostatnio kancelarie o wsparcie pro bono. Zgłosiła się kancelaria. Klub ma szczęście do ludzi, ale nieszczęście, że ten teren jest tak atrakcyjny, że są na niego różne zakusy. Jest mnóstwo ludzi którzy życzą nam dobrze: kibiców, piłkarzy, pasjonatów, ale także są takie osoby wśród radnych.

Mimo wszystko odnoszę wrażenie, że na przyszłość patrzy Pan z optymizmem

Staram się. To wynika z mojego charakteru. Prowadząc firmę i działalność od lat zawsze wyobrażam sobie jakiś cel. Jak zostałem prezesem narysowałem sobie coś, z datą, to co miałem w głowie. Staramy się do tego celu dążyć. Są pewne czynniki, które mi przeszkadzają i mogą zniweczyć te plany. Na to nie mam wpływu. Robię to co mogę. Chcę doprowadzić do tego, żeby tutaj był tylko sport. Dopóki mogę, będę to robić. Jeśli okaże się, że formalnie już nic nie będę mógł zrobić. No to wtedy to jest koniec. Ale to jest na końcu mojej drogi, a nie na początku. Jest teraz w przygotowaniu coś fajnego. Za miesiąc będę mógł powiedzieć więcej, ale powiedzmy, że to taka sportowa bomba.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Na bzdetny, tymczasowy (na szczęście) i nikomu nie potrzebny paletowy plac relaksu na pl. bankowym znalazło się prawie 1 milion złotych, a na dzielnicowy klub sportowy Ratusz sępi kasy.
Dodaj ogłoszenie