Takie jaja tylko w Gorzowie: eksmisja przez pomyłkę!

Redakcja
- Po „wyczyszczeniu” piwnicy została połamana kłódka oraz pusty regał w środku - mówi Marzanna Bursztynowicz
- Po „wyczyszczeniu” piwnicy została połamana kłódka oraz pusty regał w środku - mówi Marzanna Bursztynowicz Jarosław Miłkowski
Czy to złodziej włamał się do piwnicy? Nie! Po błędzie ADM-u Albar źle przeprowadził eksmisję.

- Gdy mąż przyszedł z piwnicy do domu, był cały blady. Przełamana kłódka leżała na ziemi, a w samej piwnicy został tylko regał. Oprócz niego zabrali wszystko. Choinkę, wędki męża. Pokrywę od pralki, na którą mamy gwarancję. Kilka worków ciuchów, których nie mamy gdzie trzymać w dwupokojowym mieszkaniu. Wzięli nawet wszystkie słoiki z konfiturami - mówi nam Marzanna Bursztynowicz. Za utratę części dobytku wartą 10 tys. zł obwinia Administrację Domów Mieszkalnych nr 2 oraz firmę Albar.  Nasza Czytelniczka mieszka przy ul. Śląskiej 9a. Do niedawna pod takim samym numerem na drzwiach - tyle, że w sąsiedniej klatce - mieszkała także jej sąsiadka. Kobieta jednak zmarła i trzeba było oczyścić nie tylko jej mieszkanie oraz piwnicę. W ostatni piątek sierpnia zabrała się za to firma Albar. - Pomyliła się jednak i zamiast wysprzątać piwnicę sąsiadki, wysprzątała...  naszą. Zostaliśmy więc goli i nieweseli - mówi Bursztynowicz. W jaki sposób doszło do pomyłki? Firma Albar dostała od ADM-u mapkę z rozrysowanym układem piwnic. - Gdy byliśmy na miejscu, dla pewności zapytaliśmy jednego z lokatorów, gdzie znajduje się piwnica, którą mamy wysprzątać. I wskazał tę, którą wysprzątaliśmy. Niestety, błędnie - mówi Wacław Lochert, właściciel firmy śmieciowej. Stało się tak, ponieważ na drzwiach był wymalowany numer lokalu który był opróżniany, nie było jednak informacji, że jest to klatka Bursztynowiczów, a nie zmarłej lokatorki. - Po części to błąd i Albaru, i nasz. Przy opróżnianiu piwnicy na miejscu powinna być administratorka, a jej tam wtedy nie było - przyznaje Maciej Buszkiewicz, zastępca kierownika ADM-u nr 2. Aktualnie trwa wyjaśnianie, dlaczego doszło do niedopatrzenia. Nie jest wykluczona, że skończy się to utratą premii dla kobiety. Marzanna Bursztynowicz odzyskała tylko część z utraconego dobytku. - Firma zwróciła ozdoby choinkowe i wędki, jednak część została już bezpowrotnie utracona, bo wyrzucona na śmietnik - mówi kobieta. Zastanawia się przy tym, czy nie oznacza to, że pracownicy firmy co cenniejsze rzeczy sobie przywłaszczyli. - Niczego nie przywłaszczaliśmy. Po prostu część rzeczy przed wyrzuceniem odkładamy na bok, by później przekazać je choćby pomocy społecznej - mówi Lochert. Zapewnia też, że gorzowianka otrzyma odszkodowanie. By uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, ADM zamierza precyzyjniej oznaczyć numerację piwnic.  

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie