MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Zabójstwo Jacka Dębskiego. 23 lata temu przy Wale Miedzeszyńskim w Warszawie zastrzelono byłego ministra sportu

Redakcja Warszawa
Redakcja Warszawa
Były minister zginął od strzału w głowę
Były minister zginął od strzału w głowę Archiwum PAP / Przemek Wierzchowski / Jacek Turczyk
23 lata temu zginął Jacek Dębski. Były minister sportu środowy wieczór spędził w restauracji Cosa Nostra, gdzie bawił się wspólnie ze swoimi znajomymi. Lokal opuścił po północy w towarzystwie Haliny G. ps. "Inka", z którą wspólnie udał się na spacer wzdłuż Wisły. Kilkanaście minut później został zastrzelony przez Tadeusza Maziuka. Morderstwa dokonano na zlecenie gangstera Baraniny. Zarówno on, jak i zabójca popełnili samobójstwo. Kobieta jest więc dziś jedyną żyjącą osobą związaną ze sprawą.

Spis treści

23 lata od zabójstwa Jacka Dębskiego

W środę 11 kwietnia 2001 roku, Jacek Dębski - polski polityk i przedsiębiorca, udał się ze swoimi znajomymi do restauracji Cosa Nostra usytuowanej na warszawskiej Saskiej Kępie. Były minister sportu bawił się tam przez kilka godzin. Było już po północy, gdy postanowił zakończyć imprezę. Wówczas opuścił lokal w towarzystwie Haliny G. ps "Inka", z którą udał się na nocny spacer wzdłuż Wisły. 41-latek nie miał pojęcia, że nie wróci już do swojego domu.

Jeden ze współzałożycieli spółki Empik, kilkanaście minut później zginął od strzału w tył głowy. Zbrodni dokonano przy Wale Miedzeszyńskim. Zleceniodawcą zabójstwa był Jeremiasz Barański, znany jaka "Baranina", a wykonawcą - Tadeusza Maziuk ps. "Sasza".

Jacek Dębski został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł około 3:50 nad ranem. Mężczyzna został pochowany 23 kwietnia 2001 roku na łódzkim cmentarzu na Mani.

Były minister zginął od strzału w głowę

Zabójstwo Jacka Dębskiego. 23 lata temu przy Wale Miedzeszyń...

Sprawcy wpadli przypadkiem

Okoliczności zbrodni nigdy nie miał ujrzeć światła dziennego. Okazało się jednak, że właściciel wspomnianej restauracji dostrzegł "Saszę i Inkę" uciekających chwilę po dokonaniu zbrodni. Kobieta na drugi dzień stawiła się na jednym ze stołecznych komisariatów, informując, że była świadkiem tragicznego zdarzenia. Szybko wyszło jednak na jaw, że była ona jedną z kluczowych postaci zamieszanych w morderstwo.

Halina G. została aresztowana. Początkowo zmieniała zeznania, utrudniając śledztwo policji. Po roku od zatrzymania, postanowiła rozpocząć współpracę z prokuraturą, potwierdzając, że to "Sasza" zastrzelił Jacka Dębskiego. Mężczyzna trafił do aresztu, w którym w czerwcu 2002 roku popełnił samobójstwo.

Początek procesu i samobójstwo "Baraniny"

Latem 2001 roku aresztowano Jeremiasza Barańskiego. Proces gangstera rozpoczął się w styczniu 2003 roku. Postępowanie toczyło się w Wiedniu - to właśnie tam mieszkał ówczesny rezydent mafii pruszkowskiej na Austrię i Niemcy.

"Inka" zeznając w charakterze świadka potwierdziła, że "Baranina" zlecił zabicie byłego ministra sportu, a jej samej - wyprowadzenie go ze wspomnianej restauracji. Oskarżony nie przyznał się do winy, sugerując jakoby morderstwo Dębskiego miało tło polityczne.

8 kwietnia 2003 w celi gangstera znaleziono telefon komórkowy, z którego prowadził rozmowy ze świadkami zeznającymi w procesie Haliny Galińskiej. Następnego dnia trafił on do wiedeńskiego szpitala po wypiciu płynu do mycia naczyń. Najprawdopodobniej chciał w ten sposób odroczyć termin własnej rozprawy. 7 maja tego samego roku około godziny 5:00 nad ranem, w jednoosobowej celi znaleziono ciało Barańskiego. Mężczyzna powiesił się na pasku do spodni, przymocowanym do zasuwy okiennej.

23 lata od zabójstwa Jacka Dębskiego
Jeremiasz Barański ps. "Baranina"Archiwum PAP / materiały policyjne

Dlaczego Baranina zlecił zabójstwo Jacka Dębskiego?

Jeremiasz Barański był dalekim kuzynem Jacka Dębskiego. Gangster namówił go do nieudanej inwestycji. Były minister stracił w jej wyniku 400 tysięcy dolarów. Gdy zaczął upominać się o pieniądze, "Baranina" miał podjąć decyzję o morderstwie.

Co ciekawe, "Sasza" miał zastrzelić również Halinę G. Tadeusz Maziuk nie zabił jednak kobiety, gdyż od lat był w niej zauroczony.

"Inka" rozpłynęła się w powietrzu

"Inka", która przez lata była kochanką Jeremiasza Barańskiego, została skazana na osiem lat pozbawienia wolności. Sądy orzekły, że mimo tego iż kobieta ujawniła zbrodnię zaplanowaną przez "Baraninę", to umniejszała swoją winę i rolę w całej sprawie. Nie mogła więc liczyć na złagodzenie kary.

Jednocześnie wymiar sprawiedliwości nie znalazł dowodów na to, że Halina G. znała szczegóły ustaleń pomiędzy "Baraniną" a "Saszą" w sprawie zabójstwa Dębskiego.

"Inka" odsiedziała swój wyrok w całości - co do jednego dnia. Kobieta miała zachowywać się w więzieniu dobrze. Nie sprawiała problemów, a także nie wchodziła w układy z pozostałymi więźniami. Nigdy też nie starała się o wcześniejsze zwolnienie. Po wyjściu z zakładu karnego została objęta programem ochrony świadków.

23 lata od zabójstwa Jacka Dębskiego
"Inka" opuszcza więzienieArchiwum PAP / Tomasz Gzell

Halina G. opuściła więzienie na Grochowie w kwietniu 2009 roku. Kobieta przeszła niewzruszona obok fotoreporterów i wsiadła do podstawionego samochodu. Nigdy potem jej nie widziano. Wiadomo, że w trakcie odbywania kary wzięła ślub z Francuzem, którego poznała jeszcze przed usłyszeniem wyroku. Najprawdopodobniej to właśnie z nim postanowiła rozpocząć nowe życie poza krajem. Nie wiadomo jednak pod jakim nazwiskiem i gdzie przebywa.

"Inka" jest dzisiaj jedyną żyjącą osobą, mającą związek ze sprawą zabójstwa Jacka Dębskiego.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Eurowybory 2024. Najważniejsze "jedynki" na listach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na warszawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto